ExpertPartner » Z Życia Wzięte http://www.expertpartner.pl Twój partner w biznesie Tue, 03 Jun 2014 09:25:48 +0000 pl-PL hourly 1 #/?v=3.9.1 Skupianie na pierdołach, a nie na konkretach /skupianie-na-pierdolach-nie-na-konkretach/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=skupianie-na-pierdolach-nie-na-konkretach /skupianie-na-pierdolach-nie-na-konkretach/#comments Sun, 12 Jan 2014 19:28:02 +0000 /?p=1044 Ten artykuł powstał, ponieważ nie mogę wyjść z podziwu obserwując pewne zjawisko. Widzę, że wiele osób skupia się na czymś mało istotnym, a nie na tym co jest konkretnie w tym momencie istotą sprawy. Tworząc treść autor ma zamiar przekazać konkretne informacje. Często autorzy blogów przekazują dużą wartość. Szczególnie gdy blog ma podobną misję jak ten, na którym obecnie przebywasz. Znajdują się na nim konkretne wskazówki pokazujące co należy zrobić aby osiągnąć konkretny efekt. Staram się umieszczać w nim samo „mięcho”, które wiem, że działa. Skąd to wiem? To proste, bo sam to stosuje. Jestem praktykiem i wszystko co przekazuje wynika z mojego doświadczenia. Wiem, że popełniam błędy. Nawet w akapicie wyżej pewnie nadużyłem słowa „konkret”. Być może dla niektórych osób będzie to rażące nadużycie. Popełniam masę błędów ortograficznych, stylistycznych, interpunkcyjnych, składniowych, fleksyjnych. Staram się tego nie robić. Przed opublikowaniem treści sprawdzam, czy wszystko jest w porządku. Poprawiam błędy, które rzucą mi się w oczy. Jednak najważniejsze na co zwracam uwagę przy takim sprawdzaniu, to czy jest jasność przekazu. Chcę aby zdania były logicznie ułożone, aby nie były napisane bez sensu. To jest dla mnie ważne, bo dzięki temu mogę skutecznie przekazać istotne informacje. Po takiej mojej korekcie i tak pozostają błędy w treści. Jednak to co jest istotne, przekazane jest w sposób przejrzysty. Np. tworzę artykuł na temat zarabiania na blogu i przekazuje w nim konkretne wskazówki jak zarabiać na blogu. W innym przypadku tworzę treść o optymalizacji SEO w artykułach i w jasny sposób przedstawiam w nim porady na ten temat. Nie jesteś […]

Post Skupianie na pierdołach, a nie na konkretach pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Ten artykuł powstał, ponieważ nie mogę wyjść z podziwu obserwując pewne zjawisko. Widzę, że wiele osób skupia się na czymś mało istotnym, a nie na tym co jest konkretnie w tym momencie istotą sprawy. Tworząc treść autor ma zamiar przekazać konkretne informacje. Często autorzy blogów przekazują dużą wartość. Szczególnie gdy blog ma podobną misję jak ten, na którym obecnie przebywasz. Znajdują się na nim konkretne wskazówki pokazujące co należy zrobić aby osiągnąć konkretny efekt. Staram się umieszczać w nim samo „mięcho”, które wiem, że działa. Skąd to wiem? To proste, bo sam to stosuje. Jestem praktykiem i wszystko co przekazuje wynika z mojego doświadczenia.

błędy w artykuleWiem, że popełniam błędy. Nawet w akapicie wyżej pewnie nadużyłem słowa „konkret”. Być może dla niektórych osób będzie to rażące nadużycie. Popełniam masę błędów ortograficznych, stylistycznych, interpunkcyjnych, składniowych, fleksyjnych. Staram się tego nie robić. Przed opublikowaniem treści sprawdzam, czy wszystko jest w porządku. Poprawiam błędy, które rzucą mi się w oczy. Jednak najważniejsze na co zwracam uwagę przy takim sprawdzaniu, to czy jest jasność przekazu. Chcę aby zdania były logicznie ułożone, aby nie były napisane bez sensu. To jest dla mnie ważne, bo dzięki temu mogę skutecznie przekazać istotne informacje.

Po takiej mojej korekcie i tak pozostają błędy w treści. Jednak to co jest istotne, przekazane jest w sposób przejrzysty. Np. tworzę artykuł na temat zarabiania na blogu i przekazuje w nim konkretne wskazówki jak zarabiać na blogu. W innym przypadku tworzę treść o optymalizacji SEO w artykułach i w jasny sposób przedstawiam w nim porady na ten temat.

Nie jesteś dla mnie wiarygodny

W publikowanych przeze mnie artykułach przekazuję to co jest najlepsze, czyli konkretne informacje. Większość czytelników odbierze te informacje i je wykorzysta w większym bądź mniejszym stopniu. Jednak jest ta nieliczna grupa, która podważa mój autorytet, bo znaleźli w pierwszym akapicie błąd ortograficzny.

Nie czytam dalej twojego artykuły, bo znalazłem w nim, na początku błąd ortograficzny. Straciłeś wiarygodność w moich oczach, bo taki błąd podważa twój autorytet.” Kiedyś dostałem taki właśnie feedback. Ja się pytam – co ma piernik do wiatraka?

Wyobraź sobie, że dostajesz informację, która jest odpowiedzią na Twoją potrzebę. Załóżmy, że chcesz stworzyć biznes w internecie i znajdujesz informacje jak to wszystko poukładać. Dostajesz instrukcje krok po kroku jak wykonać cały system. Od stron ściągających, przez lej sprzedażowy, stronę firmową, aż do skutecznej sprzedaży. Instrukcja krok po kroku prowadzi Cię za rączkę abyś to wszystko wdrożył. Co najważniejsze stworzona jest ona przez osobę, która jest specjalistą od internetowych systemów biznesowych. Ma on wieloletnie doświadczenie i duże sukcesy na tym froncie. Pewne jest to, że wykorzystując jego rady stworzysz system, który będzie przynosił Tobie pieniądze. Wszystko wydaje się być idealne, bo dostajesz to czego pragniesz i będziesz mógł odnieść dzięki temu sukces. Lecz nie wszystko jest takie kolorowe. Otóż w tej instrukcji pojawia się kilka błędów ortograficznych. Te błędy nie mają wpływu na wartość jaką wnosi instrukcja. Dla Ciebie jednak są rażące. Stwierdzasz, że instrukcja musi być do dupy, bo gdzieś brakuje przecinka. Autor musi być idiotą, a cała instrukcja jest gówno warta, ponieważ w jakimś wyrazie brakuje literki „i”. Treść w tym momencie traci całą wartość, pomimo tego, że cały czas stanowi skuteczne rozwiązanie.

To jest absurdalne, ale są nieliczne osoby, które stosują taką właśnie hierarchie wiarygodności. Tak naprawdę istotne jest to kim jest autor, jakie ma doświadczenie i osiągnięcia. Czy jest praktykiem, czy tylko piszę o tym co przeczytał, lub usłyszał. Zgodnie z zasadą „po owocach poznacie ich” stwierdzam, czy ktoś może mi pomóc w mojej konkretnej sprawie. Jeśli widzę, że facet potrafi na konferencje zebrać publiczność liczącą po kilka tysięcy osób, to jest dla mnie wiarygodny. Jeśli pokazuje mi jak to zrobić, to ta informacja jest dla mnie wiarygodna i niesamowicie wartościowa. Jeśli w treści znajdę jakiś błąd językowy, to mam to gdzieś. Nie interesuje mnie czy jest to ładnie napisane. Mnie interesuje konkretny efekt – zebrać na konferencję kilka tysięcy osób i od niego mogę się tego dowiedzieć.

Jakbym chciał czytać teksty ładnie napisane, idealne pod względem stylistycznym i językowym, ubranym w piękne słowa, to bym poszedł do jakiegoś eksperta z tej dziedziny. Znalazłbym sobie jakiegoś dobrego polonistę, profesora Miodka, lub Paulinę z vloga „Mówiąc Inaczej”. U takich osób mógłbym się upajać poprawną polszczyzną. Problem w tym, że nie dostanę u tych osób konkretnych informacji na intrygujący mnie temat.

Musisz wybrać co tak naprawdę Ciebie interesuje. Nie jestem dobry z języka polskiego. Raz nawet w szkole podstawowej powtarzałem klasę przez język polski. Nigdy nie będę polonistą, ani też powieściopisarzem czy poetą. Nie przeszkadza mi to jednak odnosić sukces w mojej dziedzinie. Jeśli chodzi o sprawy językowe to jestem w nich kiepski. Jednak mam mocne strony w innej dziedzinie. Na tym blogu zajmuje się tematami, które są moją mocną stroną, z których jestem dobry. I tutaj dostaniesz wartościowe informację właśnie z tych tematów. Jednak jeśli interesuje Ciebie tylko i wyłącznie poprawna polszczyzna, to musisz szukać w innym miejscu.

Jestem Ci wdzięczny za komentarze

Czasami pod moimi artykułami pojawiają się komentarze, które skupiają się wyłącznie na wytykaniu błędów. Dzieje się to sporadycznie, ale jednak ma to miejsce. Jestem bardzo wdzięczny za te komentarze, bo dzięki nim mogę w przyszłości uniknąć podobnych błędów. Nie robię ich celowo i staram się ich unikać. Nie jest to dla mnie łatwe, ale takie komentarze z pewnością mi pomagają wychwytywać moje błędy językowe.

Czytam wszystkie komentarze i cieszę się, że chcesz mi pomóc, doceniam to. Nie publikuje takich komentarzy. Chociaż maja one dla mnie wartość osobistą, to nie wnoszą wartości dla tematu artykułu. Opublikowałbym gdyby temat wpisu dotyczył poprawnej polszczyzny. Ale, że tak nie jest, to komentarz zostawiam dla siebie.

Możesz być spokojny, ponieważ każdy komentarz napisany przez Ciebie przeczytam. Jeśli będzie nawiązywał do tematu artykułu, to prawdopodobnie się pojawi. Nie pojawiają się tylko komentarze hejterów, bo hejterzy są plaga i ja tę plagę tępię. Nie mam tu na myśli krytyki, bo każdy ma swoje zdanie i ja to doceniam, bo na tym to polega. Jeśli ktoś coś skrytykuje, to dlatego, że ma swój pogląd na sprawę i w ten sposób chce wnieść wartość. Taka osoba powie Tobie, „słuchaj, źle zrobiłeś tą stronę, bo ona jest nieczytelna dla użytkowników. Powinieneś utworzyć menu, gdzie stworzysz kategorie, wtedy łatwiej będzie się połapać”. Hejter natomiast to osoba destrukcyjna. Pojawia się gdy chce coś zniszczyć. Gdy tylko pojawia się możliwość wniesienia wartości, zrobienia czegoś dobrego, to hejterzy znikają. Niedawno jakaś dziewczyna na Twitterze napisała, że ziemia liczy już 2014 lat. Ludzie zmieszali z błotem tą dziewczynę. Pojawiła się masa negatywnych komentarzy, oraz dziesiątki, czy setki tysięcy negatywnie nastawionych osób śledzących dziewczynę na Twitterze. Niejedna osoba by się załamała, lecz ta dziewczyna napisała coś w tym stylu. Jeśli już tak licznie follow`ujecie, to zróbmy coś dobrego. Zacznijmy dbać o ziemie, oszczędzamy energię, segregujmy śmieci. Po takiej akcji hejterzy zaczęli opuszczać to miejsce, bo oni nie chcą robić nic dobrego, wolą niszczyć.

Nie lubię kończyć artykułu w taki poważny sposób. Więc dodam, że hejterzy są w mniejszości. Więcej jest ludzi, którzy wnoszą jakąś wartość. Bardzo dużo osób szuka konkretnych rozwiązań. Nie zadowalają się laniem wody pod postacią rozrywki czy głupot. Wiele osób przekazuje dużo wartości i robi wiele dobrego dla świata. Mi również na tym zależy, aby pomagać innym. Dlatego prowadzę tego bloga, na którym przekazuje wartościowe informacje. 

Chcesz zarabiać na gruntach? Zapisz się

Imie: email:

Post Skupianie na pierdołach, a nie na konkretach pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/skupianie-na-pierdolach-nie-na-konkretach/feed/ 25
Plany na rok 2014 /plany-na-rok-2014/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=plany-na-rok-2014 /plany-na-rok-2014/#comments Fri, 27 Dec 2013 20:29:54 +0000 /?p=1000 Rok 2013 lada dzień się skończy. Był to niewątpliwie dobry rok. Jeszcze w całości go nie podsumowałem, ale z pewnością w najbliższym czasie to zrobię. Większość założeń w znacznym stopniu zrealizowałem. Nadszedł więc czas na to, aby przyjąć założenia na kolejny rok. Postanowienie noworoczne Nie bardzo przepadam za tego typu określeniem. Postanowienia noworoczne kojarzą się z niezrealizowanymi planami. Ludzie postanawiają sobie, że od nowego roku rzucą palenie, że schudną 15 kilogramów itp. Zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, ale przynajmniej na przyszły rok nie trzeba wymyślać nowych. Właśnie na nowy rok upatrują sobie realizację tych pomysłów. Nowy rok, więc ja też mogę zacząć od nowa robić coś lepiej. Takie właśnie myśli towarzyszą przy tej okazji. Jednak nic się nie zmienia, bo samo nadejście nowego roku nic nie powoduje, zmiana powinna wychodzić z wewnątrz. Jednak to jest dobry moment na zamknięcie pewnego okresu i otworzenie nowego. Dlatego przyjmuję rok kalendarzowy jako okres do realizacji swoich założeń. Robię to z tego względu, że łatwiej mi później się z tego rozliczyć przed samym sobą. Z końcem roku, lub na samym początku wypisuje sobie listę punktów, które zrealizuje w tym roku. Na rok 2014 już przygotowałem sobie taką listę celów. Konkretnie zawarłem w niej 26 punktów. Dlaczego 26? Bo lubię tą liczbę. Nie jestem przesądny, nie uważam, aby była ona dla mnie wyjątkowo szczęśliwa czy coś. Po prostu 26 punktów, bo ta liczba mi się podoba. Nie martw się, nie będę wypisywał teraz tu swojej całej listy. Nie mam zamiaru Cię tym męczyć. Z resztą to jest moja lista […]

Post Plany na rok 2014 pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Rok 2013 lada dzień się skończy. Był to niewątpliwie dobry rok. Jeszcze w całości go nie podsumowałem, ale z pewnością w najbliższym czasie to zrobię. Większość założeń w znacznym stopniu zrealizowałem. Nadszedł więc czas na to, aby przyjąć założenia na kolejny rok.

Postanowienie noworoczne

Nie bardzo przepadam za tego typu określeniem. Postanowienia noworoczne kojarzą się z niezrealizowanymi planami. Ludzie postanawiają sobie, że od nowego roku rzucą palenie, że schudną 15 kilogramów itp. Zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, ale przynajmniej na przyszły rok nie trzeba wymyślać nowych. Właśnie na nowy rok upatrują sobie realizację tych pomysłów. Nowy rok, więc ja też mogę zacząć od nowa robić coś lepiej. Takie właśnie myśli towarzyszą przy tej okazji. Jednak nic się nie zmienia, bo samo nadejście nowego roku nic nie powoduje, zmiana powinna wychodzić z wewnątrz.

Jednak to jest dobry moment na zamknięcie pewnego okresu i otworzenie nowego. Dlatego przyjmuję rok kalendarzowy jako okres do realizacji swoich założeń. postanowienia noworoczneRobię to z tego względu, że łatwiej mi później się z tego rozliczyć przed samym sobą. Z końcem roku, lub na samym początku wypisuje sobie listę punktów, które zrealizuje w tym roku. Na rok 2014 już przygotowałem sobie taką listę celów. Konkretnie zawarłem w niej 26 punktów. Dlaczego 26? Bo lubię tą liczbę. Nie jestem przesądny, nie uważam, aby była ona dla mnie wyjątkowo szczęśliwa czy coś. Po prostu 26 punktów, bo ta liczba mi się podoba.

Nie martw się, nie będę wypisywał teraz tu swojej całej listy. Nie mam zamiaru Cię tym męczyć. Z resztą to jest moja lista i szczerze mówiąc chcę zachować niektóre punkty tylko i wyłącznie dla siebie. Pomimo tego, że niemal wszystkie wypisane punkty dotyczą pracy i założeń związanych z moim działaniem. Widocznie jestem wstydliwy i nie chcę się w pełni obnażać. Trochę dziwnie to brzmi w czasach gdzie panuje internetowy ekshibicjonizm. W pewnym sensie każdy bloger, lub twórca treści w internecie jest ekshibicjonistą. W końcu publikujemy swoje zdjęcia, swoje przemyślenia i opinie. Dajemy coś od siebie, można powiedzieć coś prywatnego i intymnego zarazem. Nie chodzi mi o nagość cielesną. Ekshibicjonizm w internecie polega na publikowaniu treści, która prywatnie wiąże się z twórcą tej treści.

Samo sporządzenie listy na najbliższy rok jest dla mnie ważne. Jest to bardzo przyjemny moment. Można by rzec, że sporządzanie celów ma uroczysty charakter. Jest to wzniosły moment, w którym określa się cele na najbliższy rok. Cała reszta, czyli realizowanie tych założeń przez najbliższe dwanaście miesięcy to ciężka harówka. Cele same się nie zrealizują. Trzeba wykonać działanie, aby je zrealizować. Jednak gdy mam je spisane jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że je zrealizuje. Wiem, że czeka mnie ciężka praca przez najbliższe miesiące. Moje założenia są ambitniejsze niż na rok, który mija. Chcę zrobić i osiągnąć znacznie więcej. Jednak efekt progresji zakładam sobie co roku i też co roku progresję utrzymuję. W końcu chodzi o to, aby się rozwijać.

Co w 2014?

Już początek roku będzie zwiastował intensywność działań na kolejne miesiące. 3-go stycznia w piątek zaplanowany mam Hangouts dla klientów szkolenia „Perfekcyjny Bloger”. Na tą okazję przygotowałem dużą dawkę wartościowej i praktycznej wiedzy. Zanim dojdzie do tego wydarzenia, to razem z Marcinem Oniszczukiem przeprowadzimy Hangouts o temacie „Jak zarabiać w programie partnerskim?”. Transmisja odbędzie się w poniedziałek 30 grudnia, czyli jeszcze w tym roku. Więcej informacji, oraz możliwość zapisu na wydarzenie znajdziesz klikając tu. Myślę, że warto skorzystać z tej wiedzy jaką przekażemy za darmo. Warto z tego względu, że obaj jesteśmy praktykami. Tylko z programów partnerskich i tylko w tym roku zarobiliśmy łącznie grubo ponad 50 tyś zł. Dokładnie to nie wiem ile, bo nie sumowałem precyzyjnie naszych prowizji, jednak prawdopodobnie będzie to już kwota zbliżona do 6 cyfrowej sumy. To jest w zasadzie mało istotne. Nie chce też być źle odebrany, nie mam na celu się tym przechwalać. Informuje o tym ponieważ chce abyś miał tą informację. Ja uznaje zasadę, że uczę się od ludzi, którzy sami osiągnęli to co ja chcę osiągnąć. Dlatego najpierw chcę wiedzieć, czego ta osoba dokonała i jakie rezultaty osiąga. Dopiero mając te informację podejmuje decyzję, czy warto zdobywać wiedzę od tej osoby. Dlatego też podałem te informacje o naszych rezultatach finansowych, abyś samemu zdecydował czy wiedza od nas może być dla Ciebie przydatna, czy może masz inne oczekiwania.

Na początek roku, być może już w styczniu planujemy zorganizować spotkanie na żywo dla partnerów Top Benefit. Chcemy się spotkać z naszymi partnerami i ustalić plan działania na najbliższe miesiące, oraz plan długoterminowy. W tym roku też rozwiniemy platformę Top Benefit o nowe możliwości. Co najważniejsze ruszymy z dynamiczną ekspansją naszej maszynki do zarabiania i automatyzacji biznesu w internecie.

Najprawdopodobniej już w połowie lutego dojdzie do kolejnej konferencji z inteligencji finansowej. Poprzednia miała miejsce w drugiej połowie września 2013 roku. Odbyła się ona w Toruniu i trwała dwa dni. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt osób. Była to bardzo udana konferencja, otrzymaliśmy bardzo pozytywny feedback. Skrót relacji z wydarzenia możesz zobaczyć na filmie poniżej.

  

Click here to view the embedded video.

W pierwszych miesiącach nowego roku zrobimy kolejną konferencję z inteligencji finansowej. Będzie na równie wysokim poziomie, a nawet i wyższym. Nie zdradzę teraz szczegółów, ale prelegenci będą najwyższego sortu. Ponadto będzie przegotowane wiele różnych atrakcji, dlatego warto być z nami. O szczegółach z pewnością będziemy informować droga mailową, więc jeśli chcesz dostać informację zostaw swój adres mailowy pod artykułem. Na ten rok zorganizujemy przynajmniej dwie takie konferencje z inteligencji finansowej. Następna będzie pewnie kilka miesięcy później.

Co nowego w nowym roku?

W nadchodzącym roku chcę nacisk położyć na bloga. Co prawda tego, na którym jesteś obecnie prowadzę od początku 2013 roku. Jednak nie jest on prowadzony tak jak bym tego chciał. Dlatego przyjmie on nowy charakter. W zasadzie już od pewnego czasu zaszły na nim pewne zmiany. Artykuły publikuje z większą częstotliwością i systematycznie. Dokładam starań aby były one jak najbardziej wartościowe.

Na najbliższe 365 dni planuje opublikować na blogu ponad 100 artykułów. Mam zamiar poruszyć nimi wiele ważnych tematów. Na pewno jednym z pierwszych będzie artykuł, w którym przedstawię sposoby na to aby zwiększyć swoje dochody. Bardzo często ludzie do mnie piszą z pytaniem „jak ja mam zacząć inwestować, albo oszczędzać skoro zarabiam 900zł i nic mi nie zostaje?” Uważam, że jest to bardzo ważny temat, dlatego zmierzę się z nim w pierwszej kolejności. Mam zamiar przedstawić praktyczne sposoby na to aby zwiększyć swoje miesięczne dochody. Ponadto opublikuje kolejne artykuły dotyczące blogowania. Kilka już opublikowałem w ostatnim czasie np. artykuły poruszające temat jak zarabiać na blogu. Temat blogowania, czy zarabiania na blogu jest mi bardzo bliski. Dlatego pojawia się kolejne artykuły poruszająca tą kwestuję. Chociaż sam mam w pewien sposób zarysowany plan na przyszłe artykuły, to jednak Twoja opinia jest dla mnie najważniejsza. Bloga tworze dla Ciebie, więc możesz mi napisać o czym chcesz abym napisał na blogu? Jakie tematy mam poruszyć?? Na jakie pytanie mam odpowiedzieć? Będę Ci bardzo wdzięczny za każdą sugestię. Napisz o tym najlepiej w komentarzu poniżej.

W roku 2014 na moim blogu przewidziałem też kilka nowości. Będzie to między innymi cykl podcastów. Na razie mam w planach stworzyć 12 podcastów, publikując je co miesiąc. Jednak może zwiększę ich ilość, będzie to z pewnością zależne od tego w jaki sposób je przyjmiecie. Jeśli spodobają się Wam i będą popularne to być może nagram ich więcej. Wszystko się okaże w praniu.

Jeśli mowa zaś o nowych rzeczach jakich wypróbuje w roku 2014 będzie to z pewnością mój debiut z inwestycjami w akcje na giełdzie. Debiut już jako tako miałem wiele lat temu. Byłem wtedy młody i głupi. To był czas kiedy jeszcze pracowałem na etacie. Założyłem konto maklerskie, które zdecydowanie mi się nie opłacało. Kupiłem akcje spółki nie mając pojęcia co to za spółka. Bardziej to przypominało grę w lotto niż inwestowanie na giełdzie. Kupiłem te akcje za kilkaset zł, za jakiś czas sprzedałem ze stratą, bo potrzebowałem pieniędzy. To była cała moja historia, taki można powiedzieć debiut, chociaż wstyd mi się do tego przyznać. Chyba jeszcze nikomu o tym nie mówiłem. Jednak do giełdy i akcji zawsze coś mnie ciągnęło. To takie zauroczenie, które nie mija jak wakacyjny romans, lecz ciągnie się, aż nie wejdzie się w to całym sobą. Dziś już ze znacznie większym doświadczeniem i wiedzą na temat finansów postanowiłem powrócić. Wiele się w ostatnim czasie nauczyłem na ten temat. Teraz postanowiłem swoją naukę przenieść na front praktyczny. Wybrałem już dom maklerski, który jest najbardziej optymalny dla mnie. Czekam na kuriera, bo konto zakładałem przez internet. Z dwóch powodów przez internet. Po pierwsze co się da, to załatwiam przez internet. Po drugie, mogłem założyć konto korzystając z linku partnerskiego. Ja nic nie tracę, a osoba, która mi to poleciła zawsze coś zyska. Od razu powiem, że moja inwestycja na giełdzie nie będzie jakaś zawrotna. Planuje w ciągu całego roku zainwestować 3-5 tyś zł. Na razie traktuje to jako naukę, więc będę inwestował jedynie nadwyżki finansowe. Na blogu za to będę dzielił się swoimi poczynaniami. Zacznę od artykułu na temat wyboru domu maklerskiego i dlaczego akurat ten wybrałem. Podobnie z moimi ruchami, będę opisywał w co i dlaczego inwestuje, oraz jaką przyjmuje strategię. Z całą pewnością pokaże tez swoje wyniki, nawet jak będą fatalne.

Nie samym biznesem żyje człowiek

W dość dużym skrócie opisałem przyszłe moje plany. Właściwie to są najbliższe plany, których realizacji mam zamiar podjąć się od samego początku. Dotyczą one przede wszystkim biznesu. Jednak nie tylko z tym mam związane plany. Chociaż w punktach przede wszystkim takie sobie wypisałem. Tak zupełnie prywatnie mam zamiar nauczyć się języka angielskiego komunikatywnie w stopniu dostatecznym. Tak bym rozumiał co do mnie mówią ludzie ze stanów w nagraniach video, albo na konferencjach. W tym roku też planuje wyprawę rowerową kilkunastodniową. Uwielbiam jeździć rowerem, to jest jedna z moich pasji. W planach docelowo mam wyprawę rowerem po europie. Jednak w tym roku będzie to wyprawa po Polsce. Najprawdopodobniej będzie to wyprawa po malowniczych terenach mazurskich. Jakby ktoś miał ochotę się przyłączyć, to zapraszam.

To tak z grubsza tyle. Już nie mogę się doczekać początku roku. Oczywiście nie czekam, aż się zacznie, bo nie byłbym sobą, gdybym już teraz nie zaczął. zyczenai noworoczneMijający rok był bardzo dobry. Poznałem wiele świetnych ludzi. Odwiedziłem wspaniałe miejsca. Robiłem fantastyczne rzeczy. Stworzyliśmy rewelacyjne projekty. Na pewno ten rok był bardzo udany i wiem też, że nadchodzący rok 2014 będzie jeszcze lepszy. A Ty masz już wyznaczone cele na nadchodzący rok? Jeśli tak to życzę Ci zrealizowania swoich założeń, aby nadchodzący rok był dla Ciebie wyjątkowo i byś przeżył go zgodnie ze swoimi potrzebami.

Chcesz zarabiać na gruntach? Zapisz się

Imie: email:

Post Plany na rok 2014 pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/plany-na-rok-2014/feed/ 8
Popularni po śmierci /popularni-po-smierci/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=popularni-po-smierci /popularni-po-smierci/#comments Thu, 05 Dec 2013 11:58:23 +0000 /?p=976 Śmierć jest wykorzystywana w biznesie. Gdy umrze człowiek, który jest w jakimś stopniu rozpoznawalny. To jego śmierć winduje w górę jego popularność i sławę. Nagle okazuje się, że wszyscy go znają i kochają. Jeśli taki człowiek był artystą i zarabiał na swoim wizerunku np. był aktorem, piosenkarze, pisarzem, to można nieźle na tym zarobić. Może dla samego zainteresowanego nie przyniesie korzyści finansowych, ale ktoś na tym z pewnością nieźle zarobi. Może być to agencja, albo rodzina, którzy wykorzystują wybuch popularności spowodowany jego śmiercią. To zdumiewające, że takie zjawisko powtarza się przy każdym tego typu zdarzeniu. Umiera człowiek i nagle staje się popularny. A już najlepiej jak to nie będzie naturalna śmierć, tylko zginie np. w makabrycznym wypadku. Czy nie można oddać hołdu człowiekowi za za jego życia. Docenić jego jako artystę, czy człowieka. Tylko po śmierci przypominamy sobie, że taki człowiek istniał i nagle go kochamy. To taka swoista moda na wielbienie człowieka po jego śmierci. Niedawno zginął aktor znany głównie z filmów akcji takich jak seria „Szybcy i Wściekli”, czy „Błękitna Głębia”, gdzie zagrał z moją ulubioną aktorką Jessicą Albą. Zdecydowanie szkoda gościa, że tak szybko odszedł. Zginął wracając z imprezy charytatywnej na rzecz ofiar ostatnich wydarzeń na Filipinach. Paul Walker był znanym aktorem, ale po tym wypadku stał się jeszcze bardziej znany. Natknąłem się przypadkiem na taki screen. Powstające po śmierci Fan page na Facebooku tworzone ku pamięci aktora. Już w kilka godzin po otwarciu zyskują setki tysięcy fanów. Za to oficjalny Fan Page również zyskał sporo nowych użytkowników. Historia już się wielokrotnie […]

Post Popularni po śmierci pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Śmierć jest wykorzystywana w biznesie. Gdy umrze człowiek, który jest w jakimś stopniu rozpoznawalny. To jego śmierć winduje w górę jego popularność i sławę. Nagle okazuje się, że wszyscy go znają i kochają. Jeśli taki człowiek był artystą i zarabiał na swoim wizerunku np. był aktorem, piosenkarze, pisarzem, to można nieźle na tym zarobić. Może dla samego zainteresowanego nie przyniesie korzyści finansowych, ale ktoś na tym z pewnością nieźle zarobi. Może być to agencja, albo rodzina, którzy wykorzystują wybuch popularności spowodowany jego śmiercią.

To zdumiewające, że takie zjawisko powtarza się przy każdym tego typu zdarzeniu. Umiera człowiek i nagle staje się popularny. A już najlepiej jak to nie będzie naturalna śmierć, tylko zginie np. w makabrycznym wypadku. Czy nie można oddać hołdu człowiekowi za za jego życia. Docenić jego jako artystę, czy człowieka. Tylko po śmierci przypominamy sobie, że taki człowiek istniał i nagle go kochamy. To taka swoista moda na wielbienie człowieka po jego śmierci.

Niedawno zginął aktor znany głównie z filmów akcji takich jak seria „Szybcy i Wściekli”, czy „Błękitna Głębia”, gdzie zagrał z moją ulubioną aktorką Jessicą Albą. Zdecydowanie szkoda gościa, że tak szybko odszedł. Zginął wracając z imprezy charytatywnej na rzecz ofiar ostatnich wydarzeń na Filipinach. Paul Walker był znanym aktorem, ale po tym wypadku stał się jeszcze bardziej znany. Natknąłem się przypadkiem na taki screen. Powstające po śmierci Fan page na Facebooku tworzone ku pamięci aktora. Już w kilka godzin po otwarciu zyskują setki tysięcy fanów. Za to oficjalny Fan Page również zyskał sporo nowych użytkowników.

popularnosc po smierci

Historia już się wielokrotnie powtórzyła. W większym lub mniejszym stopniu, ale zawsze to wpływa na popularność. Niektórzy artyści zarobili więcej po śmierci niż za życia. Właściwie, to ktoś zarobił na ich wizerunku. Na czele takich osób znajduje się między innymi Michale Jackson. Oprócz niego można znaleźć inne gwiazdy show biznesu, czy znane osobistości. Elvis Presley, Tolkien, Albert Einstein itd.

Jak widać są osoby, które świetnie wykorzystują nurt rosnącej popularności po śmierci artysty, lub znanej osobistości. To jest zgodne z prawami rynku, czy ekonomii. Zwiększa się popyt to i podaż rośnie. Martwi natomiast fakt, że dopiero po śmierci tak wiele osób dostrzega drugiego człowieka. Dopiero gdy osoba odejdzie z tego świata inni zaczynają ją doceniać. Niektórzy robią to szczerze, ale są też tacy, którzy robią to, bo zrobiło się nagle głośno o jakiejś osobie. Taka moda na osoby zmarłe. „Polubię jego jego Fan Page, bo inni też to robią, pokaże że jestem cool. Może jeszcze napiszę coś w stylu – nigdy Cię nie zapomnimy [*], to już w ogóle będę super”.

Proponuje by doceniać ludzi i oddawać im hołd jak jeszcze żyją. Gdy cenisz kogoś jako człowieka, czy jako artystę, to po prostu powiedz mu to. Z pewnością będzie to więcej warte niż dołączenie do jego fan page, gdy już zabraknie go wśród żywych.

Post Popularni po śmierci pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/popularni-po-smierci/feed/ 2
Awaria w banku i brak dostępu do pieniędzy /awaria-w-banku-brak-dostepu-pieniedzy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=awaria-w-banku-brak-dostepu-pieniedzy /awaria-w-banku-brak-dostepu-pieniedzy/#comments Tue, 03 Dec 2013 13:05:28 +0000 /?p=968 No i kolejna awaria w systemie bankowości. Tym razem klienci banku PKO BP nie mieli dostępu do swoich środków przez internet. Takie rzeczy się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać. Jak ktoś tworzy jakiś system to wie o czym mówię. System w pewnym momencie potrafi się totalnie wysypać. Jednak w niektórych przypadkach awaria systemu wzbudza ogromne emocje i z pewnością tak jest z awaria systemu bankowego. Po pierwsze niepokój. „Co do ku… dzieje się z moimi pieniędzmi?” Spokojnie, nie ma co od razu panikować. Z reguły problem jest przede wszystkim na zewnątrz. Wysypała się możliwość logowania itp. Dane nie zostaną tak szybko utracone, są dość mocno zabezpieczone. Pieniądze nie znikną tak szybko z Twojego konta, a nawet jeśli to możesz złożyć reklamację. No ale ten niepokój się pojawia, zimny dreszcz przechodzi po grzbiecie i zastanawiasz się czy nadal masz swoje pieniądze. Jednak nie tego powinieneś się obawiać, bo jest coś znacznie gorszego. Brak dostępu do środków oznacza brak płynności finansowej. Jeśli nie jesteś zabezpieczony, nie masz ulokowanych części pieniędzy na innym koncie, lub w innym miejscu to jesteś w czarnej dupie. Może i awaria będzie trwała tylko dzień i na artykuły pierwszej potrzeby masz jeszcze jakieś drobne. Jednak może się zdarzyć, że blokada będzie trwała kilka dni. Już sam ten fakt, że nie można pójść do sklepu i normalnie zrobić zakupów po prostu wkurwia. No jak to, zarabiam i mam pieniądze, a nie mogę kupić sobie chleba i wędliny w sklepie? Co jak co, ale pieniądze, a właściwie jakiś problem z nimi są bardzo drażliwym tematem. […]

Post Awaria w banku i brak dostępu do pieniędzy pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

No i kolejna awaria w systemie bankowości. Tym razem klienci banku PKO BP nie mieli dostępu do swoich środków przez internet. Takie rzeczy się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać. Jak ktoś tworzy jakiś system to wie o czym mówię. System w pewnym momencie potrafi się totalnie wysypać. Jednak w niektórych przypadkach awaria systemu wzbudza ogromne emocje i z pewnością tak jest z awaria systemu bankowego.

Po pierwsze niepokój. „Co do ku… dzieje się z moimi pieniędzmi?” Spokojnie, nie ma co od razu panikować. Z reguły problem jest przede wszystkim na zewnątrz. Wysypała się możliwość logowania itp. Dane nie zostaną tak szybko utracone, są dość mocno zabezpieczone. Pieniądze nie znikną tak szybko z Twojego konta, a nawet jeśli to możesz złożyć reklamację. No ale ten niepokój się pojawia, zimny dreszcz przechodzi po grzbiecie i zastanawiasz się czy nadal masz swoje pieniądze. Jednak nie tego powinieneś się obawiać, bo jest coś znacznie gorszego.

Brak dostępu do środków oznacza brak płynności finansowej. Jeśli nie jesteś zabezpieczony, nie masz ulokowanych części pieniędzy na innym koncie, lub w innym miejscu to jesteś w czarnej dupie. Może i awaria będzie trwała tylko dzień i na artykuły pierwszej potrzeby masz jeszcze jakieś drobne. Jednak może się zdarzyć, że blokada będzie trwała kilka dni. Już sam ten fakt, że nie można pójść do sklepu i normalnie zrobić zakupów po prostu wkurwia. No jak to, zarabiam i mam pieniądze, a nie mogę kupić sobie chleba i wędliny w sklepie? Co jak co, ale pieniądze, a właściwie jakiś problem z nimi są bardzo drażliwym tematem.

Wyobraź sobie jednak inna sytuacje. Masz właśnie okazję zrobić niezły deal. Możesz np. kupić nieruchomość za ułamek ceny, bo właściciel ma nóż na gardle i chwyta się brzytwy. Sprzedaje nieruchomość za 10 tyś zł, która jest warta 40 tyś zł. Okazja jak nic, ale dupa, bo nie możesz wypłacić pieniędzy. Facet nie czeka, bo go rachunki gonią, albo bracia smutni pukają do jego drzwi. Nieruchomość sprzedaje komuś innemu. Ty za to pozostajesz ze świadomością, że właśnie straciłeś świetną okazję. Całkiem niezłe pieniądze Ci uciekły, bo nie mogłeś wypłacić swoich środków.

Wielokrotnie mówię o dywersyfikowaniu wszystkiego co się da. Dywersyfikowaniu źródeł pieniędzy, dywersyfikowaniu ruchu na stronę, czy klientów. Posiadaniu zawsze planu B. Używam autorespondera X, ale w zanadrzu mam autoresponder Y, tak na wszelki wypadek. Konferencje w internecie robię na Hangouts, ale posiadam inny pokój konferencyjny w razie jakby tamten nagle się wysypał. Nauczyłem się tego z własnego doświadczenia, że takie rzeczy są potrzebne. Wyobraź sobie, że inwestujesz na Forex. Zakupiłeś walutę za 50 tyś zł. Wyczekujesz momentu, aby wyjść z inwestycji i zarobić, ale też uważasz aby nie stracić. awaria bankuPatrzysz się w monitor obserwując te słupki i nagle trach, pada Ci internet… Dzwonisz do dostawcy, oni przyjmują zgłoszenie. Uwinęli się dość szybko, bo zajęło im to raptem 5 godzin. Ty odpalasz system i patrzysz, że właśnie straciłeś 50 tyś zł. Wystarczyło by mieć dostęp do internetu z innego źródła, choćby pre-paid i to już stanowi zabezpieczenie przed takim wypadkiem.

Awarie we wszystkich systemach zwyczajnie się zdarzają. Warto być przygotowanym na taką okoliczność. Szczególnie gdy może ona mieć duży wpływ na Twoje losy. Być może warto dla własnego spokoju mieć konto w innym banku i trzymać tam jakiś zaskórniak.

Chcesz zarabiać na gruntach? Zapisz się

Imie: email:

Post Awaria w banku i brak dostępu do pieniędzy pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/awaria-w-banku-brak-dostepu-pieniedzy/feed/ 7