+

Strefa komfortu

strefa komfortu

Strefa komfortu jest stanem umysły, w którym czujemy się dobrze. Skoro jest dobrze w strefie komfortu, to dlaczego jest ona niepożądanym zjawiskiem? Strefa komfortu jest pewnym złudzeniem, które sami sobie stwarzamy. Czujemy się w niej dobrze, bo znamy ten stan, w którym się znajdujemy. Nie czujemy potrzeby dokonywania zmian. Nie mamy potrzeby przyjmowania wyzwań, czy rozwijania się. Jest to stan, w którym można utknąć na zawsze, albo na bardzo, bardzo długo. Jest jak jest, może nie jest idealnie, albo chociaż tak jak by się tego chciało. Jednak przeżyć się da, to po co coś zmieniać. Tak jest wygodniej i podświadomość nas w tym utwierdza. Czy jednak rzeczywiście strefa komfortu jest dobra dla Ciebie?

Badania to potwierdzają, że lubimy to co jest nam znane. Lubimy to do tego stopnia, że wolimy coś tylko dlatego, że to poznaliśmy, czy doświadczyliśmy. W konsekwencji budujemy wokół siebie coś co określamy strefą komfortu. Przestrzeń bezpieczeństwa kreują nasze przyzwyczajenia i nawyki. Są one dla nas czymś znanym i oczywistym. Dlatego czujemy się bezpiecznie, bo dobrze wiemy co może nas spotkać. Czasami tylko wydaje nam się, że wiemy, bo tak naprawdę wszystko w około się zmienia, a sytuacja może nas zaskoczyć. Jednak nie dostrzegamy tego, dla nas na pozór wszystko jest w tej strefie przewidywalne. Niestety przy okazji zamykamy się na wszystko co nieznane. Wśród tych nieznanych są nowe możliwości, sytuacje i okazje. Jednak trudno je dostrzec gdy tkwi się twardo we własnej strefie komfortu.

Strefa komfortu namacalnie

Trudno wyobrazić sobie coś, czego nie da się zaobserwować, dotknąć, poczuć. Z reguły nie jest się świadomym własnej strefy komfortu. Aby w niej pozostać dba o to podświadomość. To znaczy, że nawet nie mamy wpływu, czy większego wyboru, bo to podświadomość za nas wybiera. Więc nie dziwne, że można mieć wątpliwość co do tego, czy w ogóle istnieje strefa komfortu. Tym bardziej można mieć wątpliwości co do ograniczającego efektu strefy komfortu. Jest na to jednak prosty sposób, aby doświadczyć w jaki sposób działa strefa komfortu.

Zrób mały test, spleć swoje palce z obu dłoni razem i zobacz, z której dłoni kciuk jest na wierzchu. Następnie spleć palce ponownie, lecz tym razem tak aby palce były odwrotnie splecione i kciuki były w odwrotnym położeniu. Poczujesz się trochę nieprzyjemnie, zupełnie nieswojo, a przecież zmienił się tylko jeden nieistotny detal. Pomyśl jak wiele można zmienić w swoim życiu, lecz nie robisz tego właśnie ze względu na to uczucie dyskomfortu. Niestety przesz to tworzą się paradoksalne sytuacje, gdzie posiadanie, dobrego, luksusowego i zdrowego życia wzbudza lęk, bo jest czymś nieznanym. Podąża się utartymi, niezdrowymi, bolesnymi szlakami, ponieważ dają one poczucie złudnego bezpieczeństwa. Jest to tylko jeden z przykładów, aczkolwiek takich sytuacji jest niezliczona ilość.

Temat strefy komfortu dotyczy czegoś więcej niż tylko ułożenia kciuków. To tylko prosty sposób na to aby poczuć na własnej skórze jak działa strefa komfortu. Cały czas, każdy z nas jest pod jej wpływem. Jesteś pod wpływem strefy komfortu robiąc zakupy w centrum handlowym, zakładając konto w banku, szukając pracy, czy wyjeżdżając na wakacje. Chodzę czasem do azjatyckiej restauracji. Jest tam bardzo duży wybór dań. Z całego menu ja spróbowałem tylko kilku. Smakuje mi kurczak na chrupko i zamawiam go prawie za każdym razem. Być może z szerokiego wyboru potraw coś jest lepsze. Jednak trudno mi się o tym przekonać, bo moja strefa komfortu skutecznie utrudnia mi wypróbowania innych dań.

To i tak nie jest problem. Co tam, kurczak chrupiący w tej świetnej panierce, oblany sosem jest rewelacyjny. Problem jest wtedy gdy żyjemy w strefie komfortu i się w niej męczymy. Jednak nie jest jeszcze tak źle aby coś zmienić i poszerzyć swoją strefę komfortu. Przeprowadzono kiedyś badanie, z którego wynikło, że około 70%-80% osób pracujących na etacie nie lubi swojej pracy. Wiem, że wpływ na to ma wysokość zarobków. Są też inne powody i jednym z nich jest strefa komfortu. Nienawidzi się swojej roboty. Nie lubi się swojego szefa. Z jednej strony chciałoby się zrobić coś innego. Najlepiej by było znaleźć takie zajęcie które się lubi, a najlepiej otworzyć własny biznes. Jednak jest coś co powstrzymuje przed takim radykalnym posunięciem. W konsekwencji tkwi się w znienawidzonym miejscu aż do emerytury.

Stefa komfortu powstrzymuje Cię

Jest taka pewna anegdota, którą już na tym blogu przytaczałem. Często jest ona opowiadana na szkoleniach z motywacji. Nie będę więc jej opowiadał po raz kolejny, bo pewnie ją znasz. Jest to opowieść o bacy i jego psie, który leżał na wystającym gwoździ. Skomlał, ale nie zmienił pozycji. Widzisz ten pies czuje ten gwóźdź i on mu przeszkadza, dlatego skomli. Jednak nie przeszkadza mu on na tyle mocno, aby coś z tym zrobić. Sytuacja w jakiej się znajduje tworzy jego strefę komfortu. Wytrzymać się jakoś da, więc po co coś zmieniać.

Wcześniej wspominałem o sytuacji z ludźmi, którzy nie lubą swojej roboty. Swoją drogą jakie to smutne jest tkwić w czymś czego się nie lubi i nie mieć żadnych perspektyw. Wiesz, że ja też nienawidziłem swojej pracy? Tak dokładnie, kiedyś też pracowałem na etacie. Pracowałem w różnych miejscach. Nigdzie długo nie wytrzymałem, bo nie lubiłem swojej pracy. W niedzielne popołudnie ściskało mnie w żołądku, bo w poniedziałek znowu trzeba było iść na kierat. „Nie lubię poniedziałku”, wtedy wiedziałem co to znaczy. „Byle do piątko”, też te hasło nie było mi obce. Dziś już nie wiem dlaczego miałbym nie lubić poniedziałku. Poniedziałki są świetne, nowy dzień tygodnia, nowe wyzwania, nowe możliwości. Nie mam też pojęcia dlaczego miałbym oczekiwać piątku? Coś ma się wydarzyć wyjątkowego dla mnie tego dnia? Nic niezwykłego się nie wydarzy. To zwykły dzień jak każdy inny. Nie widzę już potrzeby celebrowania tego dnia. Moje podejście już dawno się zmieniło, bo poszerzyłem swoją strefę komfortu.

Już od dłuższego czasu nie pracuje na etacie. Opuściłem tę strefę komfortu, w której rzekomo można czuć się bezpiecznie. To jest oczywiście bzdura, bo wynika to ze złudzenia. Zanim jeszcze skończyłem szkołę średnią, to mój wujek powiedział mi abym uważał gdy będę szedł do pracy. Z pracą jest tak, że może wciągnąć na całe życie. Może ona tak zassać w swoją otchłań, że nawet gdy się jej nie lubi, to i tak nie sposób się od niej uwolnić. Pokazał mi to na przykładzie konkretnych ludzi. Być może miało to na mnie wpływ. Może te słowa wpłynęły na moją podświadomość. W żadnej pracy nie mogłem zagrzać dłużej miejsca, bo zwyczajnie jej nie lubiłem. No może poza jedną, w pracy „na słuchawkach” czułem się dobrze. To że z tego zrezygnowałem wynikało z tego, że chciałem się rozwijać i osiągnąć w życiu znacznie więcej. Szukałem aż w końcu znalazłem to co lubię robić i w czym się mogę realizować. Jednak mogłem tego dokonać dzięki temu, że nie pozwoliłem na to, aby strefa komfortu powstrzymała mnie.

strefa komfortuStrefa komfortu powstrzymuje przed wieloma rzeczami. Nie tylko przed zmianą pracy, czy porzuceniem jej dla otworzenia własnej działalności. Sprzedawce może powstrzymać przed dokonaniem sprzedaży. Gdyby sprzedawcy nie mieli z tym problemu, to by nie było potrzeby organizowania tyle szkoleń ze sprzedaży i motywacji. Strefa komfortu powstrzymuje przed wystąpieniami publicznymi. Wielu osobom to się w głowie nie mieści aby wyjść na środek sali wypełnionej nieznajomymi ludźmi i coś do nich mówić. Sytuacja taka jest niekomfortowa. Podobno nawet więcej ludzi bardziej boi się wystąpień publicznych niż śmierci. Podobnie sytuacja, w której facet boi się zagadać do nieznajomej dziewczyny, która mu się podoba. Przemówienie do niej leży poza granicą jego strefy komfortu. Szkolenia z uwodzenia to nie jest wyrycie na pamięć tekstów na wyrywanie lasek. One są po to aby wyjść ze strefy komfortu, przezwyciężyć to i odezwać się do tej dziewczyny.

Strefa komfortu blokuje to co najlepsze

Wszystko to co najlepsze leży poza strefą komfortu. Tam jest właśnie ta osoba, która Ci się podoba. Jak wyjdziesz poza strefę komfortu i odezwiesz się do niej, może się okazać, że to ta jedyna osoba. Nawet jeśli nie, to i tak masz ten krok za sobą. Twoja strefa komfortu się powiększyła. Łatwiej będzie Ci porozmawiać z inna nieznajomą osobą. W ten sposób i tak zyskasz. No chyba, że trafisz na zazdrosnego faceta jakiejś dziewczyny. Wtedy sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Ale i tak wygrywasz, bo poszerzasz swoja strefę komfortu, a w jej granicach mieszczą się inne nieznajome osoby, które są dla Ciebie atrakcyjne.

Nie jest łatwo opuścić prace na etacie. Pracujesz powiedzmy prawie 200 godzin miesięcznie. Nie lubisz swojej pracy, ale co miesiąc dostajesz wypłatę, dzięki której opłacisz rachunki. Nie musisz się martwić tym jak zdobyć pieniądze, bo idziesz do pracy wykonujesz swoje obowiązki i za to masz zapłacone. Jak lubisz swoje zajęcie, spełniasz się w nim i dostajesz dobre wynagrodzenie to jest wszystko dobrze. Jednak jeśli nienawidzisz swojej pracy, nie robisz tego co lubisz, to już nie jest dobrze. To co najlepsze znajduje się poza strefą komfortu. Trzeba by było opuścić ten ciepły etat i zacząć się realizować. Nie ma nic lepszego gdy robi się to co się lubi i się na tym zarabia. Nie ma nic lepszego gdy wiesz, że się spełniasz. Jednak poczujesz to w momencie gdy wyjdziesz poza strefę komfortu.

Poza strefą komfortu zaczyna się ciekawsze życie. Tam są nowe lepsze możliwości, nowe lepsze doznania. Zaś trwanie w swojej strefie komfortu powoduje stagnacje i brak rozwoju. Może prowadzić to do frustracji i innych negatywnych odczuć. Niby to jest wszystko jasne. Każdy kto interesuje się rozwojem osobistym wie o tym. Jednak wiedzieć, a robić to dwie różne sprawy. W tym właśnie miejscu wiele osób utyka. Szybka i prosta recepta na przecenie strefy komfortu. Po prostu zrób to. Just do it jak to głosi slogan reklamowy marki Nike. Gdy czujesz, że zrobienie czegoś będzie miało pozytywny skutek dla Ciebie. Jednak coś Cię blokuje przed zrobieniem tego. Czujesz strach przed odezwaniem się, wstaniem z miejsca, wyciągnięcia ręki po coś. Czujesz ten dyskomfort, który blokuje Cię przed zrobieniem tego kroku. To jest właśnie ten moment kiedy powinieneś to zrobić. Zacisnąć zęby lub pięści, jeśli to Ci pomoże i zrobić to. Po prostu zrób to. 

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Facebook Comments

Podobne Artykuły

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

7 thoughts on “Strefa komfortu”

  1. Strefa komfortu ,każdy ją ma . Ale co gdy się ma rodzinę na utrzymaniu, jest się jedynym żywicielem . Bardo trudno podjąć jaką kolwiek niebezpieczną decyzję . Fajnie jest gdy jesy się samemu to i jakoś się przeżyje ale co z rodziną dziećmi . Są to sprawy bardzo trudne. Samemu kilka razy podejmowełem takie decyzje ryzykując bezpieczeństwo swoje i rodziny ale ryzyko było umiarkowane i do podjęcia. Znam kilka przypadków ludzi pracujacy na etacie i nagle zostali bez srodków do życia bo wydawało się im łatwym założenie swojej firmy i prowadzenie działalności . A znam też taki przypadek , że firma została założona . Kupiono towar na kredyt założono marżę na sprzedaż towaru i wyliczono zysk . I zamiast spłacić kredyt to własciciel kupił sobie super samochód bo wyliczył że zysku mu wystarczy na spłatę kredytu, na samochód i jeszcze dużo zostanie . Życie bardzo szybko zweryfikowało go towar z marża okazał się nie sprzedawalny , nawet bez marży był kupiony po bardzo nie atrakcyjnej cenie a kunkurencja miała ten sam towar w sprzedaży taniej o 40 % .I w ten sposób zakończyła istnienie firma . Własciciel stracił wszystko co miał wraz z rodziną jest ogromnie zadłużony i skończył się sen o wielkiej firmie. Sam też prowadzę działalność gospodarzcą i czasami dziwię sie tym wszystkim co tylko patrza na pozycję ” razem ” na fakturze ,a nie potrzą jaki maja faktyczny zysk to co zostanie w kieszeni po zapłacie wszystkim . Uważam że zawsze trzeba potrzyć realnie na daną sytuację i poważnie się zastanowić przed każdą decyzją ,a zwłaszcza taką która zagraża własnej sytacji . Wiem że to co piszę może nie jest popularne ale zawsze trzeba stosować zdrowy rozsądek przy podejmowaniu decyzji . Zawsze trzeba mieć plan b i c gdy plan a nie wyjdzie .

    1. Z tym jest różnie, bo trzeba też rozróżnić wymówki. Nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. To nasza podświadomość nam tak wmawia. Sytuacja z rodziną to bardzo wygodna wymówka, którą wiele osób się posługuje. Co ciekawe, na tą samą sytuację, są ludzie, którzy reagują odwrotnie. Gdyby nie założona rodzina i sytuacja, że trzeba ja wykarmić, to dalej by tkwili w strefie komfortu. Jednak oni chcą zapewnić dobre życie rodzinie i dopiero wtedy wychodzą poza strefę komfortu.

      Nie chodzi o stawiania wszystkiego łącznie z życiem na jednej karcie. Tonie na tym polega wychodzenie poza strefę komfortu. To może być tworzenie poduszki finansowej. Zwiększenie dochodu, bo zamiast odpływać w fotelu z pilotem, to robi się coś dodatkowo. Poduszka finansowa jest wtedy zabezpieczeniem, aby pójść krok dalej.

      Natomiast przypadek, który opisujesz o kompletnie spłukanym właścicielu firmy, to jest przykład braku umiejętności budżetowania wydatków. Przypadek częsty w każdej grupie. O budżetowaniu kosztów napisałem jakiś czasem temu na blogu. Gdy nie posiada się kompetencji finansowej, a zwłaszcza brakuje umiejętności budżetowania wydatków, to prowadzi do nieciekawych sytuacji. Jeszcze jak do tego dochodzi zwiększenie zdolności kredytowej. Można wtedy sobie krzywdę zrobić, zwiększając własne koszty.

  2. Wychodzenie poza strefę komfortu to proces długotrwały i trudny.
    Gdy zrobimy naprawdę pierwszy krok w tym kierunku to dalej jest coraz łatwiej.
    Musimy pokonać swój wewnętrzny opór oraz opór naszego najbliższego otoczenia.
    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Ostanio dużo czytam blogów, stron a także bywam na forum dyskusyjnym gazety.pl.
    Ta strona mnie bardzo zaciekawiła, dodałam sobie ją do ulubionych. Pozdrawiam Anita 🙂

  4. Strefa komfortu jaj prostszym rozwiązaniem (na jakie udało mi się wpaść i wdrożyć je w życie) jest spróbowanie czegoś, np.
    mój ulubiony samochód, ktoś ma inny w sumie nigdy go nie zmienię, ale przejadę się(z wielką niechęcią) autem kolegi, wyrabiając i z lekka poszerzając swoją strefe komfortu (myśląc sobie , po czasie) tamten miał wygodniejsze fotele, ale jest mi nie znany,
    tak po trochu przełamując się, próbując nowych rzeczy, ale zostawiając dla siebie komfort psychiczny, ze tego nie zmienię, a po czasie bywa,ze zmiany dokonuje nawet tego nie zauważając.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/biznespart/ftp/expertpartner_wordpress/biznespart1/wp-content/plugins/rpw-related-posts-widget/pf-rpw.php on line 160
Email
Print
Przeczytaj poprzedni wpis:
jak prowadzić bloga
Jak prowadzić bloga – początki

Na początku był chaos. Z chaosu wyłonili się pierwsi blogerzy. To oni przecierali szlaki, wyznaczali trendy. Swoim działaniem, metodą prób...

Zamknij