Skupianie na pierdołach, a nie na konkretach

Kliknij w przycisk 🙂

Ten artykuł powstał, ponieważ nie mogę wyjść z podziwu obserwując pewne zjawisko. Widzę, że wiele osób skupia się na czymś mało istotnym, a nie na tym co jest konkretnie w tym momencie istotą sprawy. Tworząc treść autor ma zamiar przekazać konkretne informacje. Często autorzy blogów przekazują dużą wartość. Szczególnie gdy blog ma podobną misję jak ten, na którym obecnie przebywasz. Znajdują się na nim konkretne wskazówki pokazujące co należy zrobić aby osiągnąć konkretny efekt. Staram się umieszczać w nim samo „mięcho”, które wiem, że działa. Skąd to wiem? To proste, bo sam to stosuje. Jestem praktykiem i wszystko co przekazuje wynika z mojego doświadczenia.

błędy w artykuleWiem, że popełniam błędy. Nawet w akapicie wyżej pewnie nadużyłem słowa „konkret”. Być może dla niektórych osób będzie to rażące nadużycie. Popełniam masę błędów ortograficznych, stylistycznych, interpunkcyjnych, składniowych, fleksyjnych. Staram się tego nie robić. Przed opublikowaniem treści sprawdzam, czy wszystko jest w porządku. Poprawiam błędy, które rzucą mi się w oczy. Jednak najważniejsze na co zwracam uwagę przy takim sprawdzaniu, to czy jest jasność przekazu. Chcę aby zdania były logicznie ułożone, aby nie były napisane bez sensu. To jest dla mnie ważne, bo dzięki temu mogę skutecznie przekazać istotne informacje.

Po takiej mojej korekcie i tak pozostają błędy w treści. Jednak to co jest istotne, przekazane jest w sposób przejrzysty. Np. tworzę artykuł na temat zarabiania na blogu i przekazuje w nim konkretne wskazówki jak zarabiać na blogu. W innym przypadku tworzę treść o optymalizacji SEO w artykułach i w jasny sposób przedstawiam w nim porady na ten temat.

Nie jesteś dla mnie wiarygodny

W publikowanych przeze mnie artykułach przekazuję to co jest najlepsze, czyli konkretne informacje. Większość czytelników odbierze te informacje i je wykorzysta w większym bądź mniejszym stopniu. Jednak jest ta nieliczna grupa, która podważa mój autorytet, bo znaleźli w pierwszym akapicie błąd ortograficzny.

Nie czytam dalej twojego artykuły, bo znalazłem w nim, na początku błąd ortograficzny. Straciłeś wiarygodność w moich oczach, bo taki błąd podważa twój autorytet.” Kiedyś dostałem taki właśnie feedback. Ja się pytam – co ma piernik do wiatraka?

Wyobraź sobie, że dostajesz informację, która jest odpowiedzią na Twoją potrzebę. Załóżmy, że chcesz stworzyć biznes w internecie i znajdujesz informacje jak to wszystko poukładać. Dostajesz instrukcje krok po kroku jak wykonać cały system. Od stron ściągających, przez lej sprzedażowy, stronę firmową, aż do skutecznej sprzedaży. Instrukcja krok po kroku prowadzi Cię za rączkę abyś to wszystko wdrożył. Co najważniejsze stworzona jest ona przez osobę, która jest specjalistą od internetowych systemów biznesowych. Ma on wieloletnie doświadczenie i duże sukcesy na tym froncie. Pewne jest to, że wykorzystując jego rady stworzysz system, który będzie przynosił Tobie pieniądze. Wszystko wydaje się być idealne, bo dostajesz to czego pragniesz i będziesz mógł odnieść dzięki temu sukces. Lecz nie wszystko jest takie kolorowe. Otóż w tej instrukcji pojawia się kilka błędów ortograficznych. Te błędy nie mają wpływu na wartość jaką wnosi instrukcja. Dla Ciebie jednak są rażące. Stwierdzasz, że instrukcja musi być do dupy, bo gdzieś brakuje przecinka. Autor musi być idiotą, a cała instrukcja jest gówno warta, ponieważ w jakimś wyrazie brakuje literki „i”. Treść w tym momencie traci całą wartość, pomimo tego, że cały czas stanowi skuteczne rozwiązanie.

To jest absurdalne, ale są nieliczne osoby, które stosują taką właśnie hierarchie wiarygodności. Tak naprawdę istotne jest to kim jest autor, jakie ma doświadczenie i osiągnięcia. Czy jest praktykiem, czy tylko piszę o tym co przeczytał, lub usłyszał. Zgodnie z zasadą „po owocach poznacie ich” stwierdzam, czy ktoś może mi pomóc w mojej konkretnej sprawie. Jeśli widzę, że facet potrafi na konferencje zebrać publiczność liczącą po kilka tysięcy osób, to jest dla mnie wiarygodny. Jeśli pokazuje mi jak to zrobić, to ta informacja jest dla mnie wiarygodna i niesamowicie wartościowa. Jeśli w treści znajdę jakiś błąd językowy, to mam to gdzieś. Nie interesuje mnie czy jest to ładnie napisane. Mnie interesuje konkretny efekt – zebrać na konferencję kilka tysięcy osób i od niego mogę się tego dowiedzieć.

Jakbym chciał czytać teksty ładnie napisane, idealne pod względem stylistycznym i językowym, ubranym w piękne słowa, to bym poszedł do jakiegoś eksperta z tej dziedziny. Znalazłbym sobie jakiegoś dobrego polonistę, profesora Miodka, lub Paulinę z vloga „Mówiąc Inaczej”. U takich osób mógłbym się upajać poprawną polszczyzną. Problem w tym, że nie dostanę u tych osób konkretnych informacji na intrygujący mnie temat.

Musisz wybrać co tak naprawdę Ciebie interesuje. Nie jestem dobry z języka polskiego. Raz nawet w szkole podstawowej powtarzałem klasę przez język polski. Nigdy nie będę polonistą, ani też powieściopisarzem czy poetą. Nie przeszkadza mi to jednak odnosić sukces w mojej dziedzinie. Jeśli chodzi o sprawy językowe to jestem w nich kiepski. Jednak mam mocne strony w innej dziedzinie. Na tym blogu zajmuje się tematami, które są moją mocną stroną, z których jestem dobry. I tutaj dostaniesz wartościowe informację właśnie z tych tematów. Jednak jeśli interesuje Ciebie tylko i wyłącznie poprawna polszczyzna, to musisz szukać w innym miejscu.

Jestem Ci wdzięczny za komentarze

Czasami pod moimi artykułami pojawiają się komentarze, które skupiają się wyłącznie na wytykaniu błędów. Dzieje się to sporadycznie, ale jednak ma to miejsce. Jestem bardzo wdzięczny za te komentarze, bo dzięki nim mogę w przyszłości uniknąć podobnych błędów. Nie robię ich celowo i staram się ich unikać. Nie jest to dla mnie łatwe, ale takie komentarze z pewnością mi pomagają wychwytywać moje błędy językowe.

Czytam wszystkie komentarze i cieszę się, że chcesz mi pomóc, doceniam to. Nie publikuje takich komentarzy. Chociaż maja one dla mnie wartość osobistą, to nie wnoszą wartości dla tematu artykułu. Opublikowałbym gdyby temat wpisu dotyczył poprawnej polszczyzny. Ale, że tak nie jest, to komentarz zostawiam dla siebie.

Możesz być spokojny, ponieważ każdy komentarz napisany przez Ciebie przeczytam. Jeśli będzie nawiązywał do tematu artykułu, to prawdopodobnie się pojawi. Nie pojawiają się tylko komentarze hejterów, bo hejterzy są plaga i ja tę plagę tępię. Nie mam tu na myśli krytyki, bo każdy ma swoje zdanie i ja to doceniam, bo na tym to polega. Jeśli ktoś coś skrytykuje, to dlatego, że ma swój pogląd na sprawę i w ten sposób chce wnieść wartość. Taka osoba powie Tobie, „słuchaj, źle zrobiłeś tą stronę, bo ona jest nieczytelna dla użytkowników. Powinieneś utworzyć menu, gdzie stworzysz kategorie, wtedy łatwiej będzie się połapać”. Hejter natomiast to osoba destrukcyjna. Pojawia się gdy chce coś zniszczyć. Gdy tylko pojawia się możliwość wniesienia wartości, zrobienia czegoś dobrego, to hejterzy znikają. Niedawno jakaś dziewczyna na Twitterze napisała, że ziemia liczy już 2014 lat. Ludzie zmieszali z błotem tą dziewczynę. Pojawiła się masa negatywnych komentarzy, oraz dziesiątki, czy setki tysięcy negatywnie nastawionych osób śledzących dziewczynę na Twitterze. Niejedna osoba by się załamała, lecz ta dziewczyna napisała coś w tym stylu. Jeśli już tak licznie follow`ujecie, to zróbmy coś dobrego. Zacznijmy dbać o ziemie, oszczędzamy energię, segregujmy śmieci. Po takiej akcji hejterzy zaczęli opuszczać to miejsce, bo oni nie chcą robić nic dobrego, wolą niszczyć.

Nie lubię kończyć artykułu w taki poważny sposób. Więc dodam, że hejterzy są w mniejszości. Więcej jest ludzi, którzy wnoszą jakąś wartość. Bardzo dużo osób szuka konkretnych rozwiązań. Nie zadowalają się laniem wody pod postacią rozrywki czy głupot. Wiele osób przekazuje dużo wartości i robi wiele dobrego dla świata. Mi również na tym zależy, aby pomagać innym. Dlatego prowadzę tego bloga, na którym przekazuje wartościowe informacje. 

Chcesz zarabiać na gruntach? Zapisz się

Imie: email:

Facebook Comments

Kliknij w przycisk 🙂

Podobne Artykuły

26 przemyśleń nt. „Skupianie na pierdołach, a nie na konkretach

  • Marcin jak zwykle ciekawie się ciebie czyta,trafne i czasami mocne przemyslenia są twoją mocną stroną, musle że w niedługim czasie się spotkamy,mimo że TORUŃ ze wzgledu na celebrytę,bosa kościoła,waszmości przeuczciwego pana RYDZYKA nie najlepiej mi się kojarzy……….pozdrawiam EBE

  • Marcinie,
    Uważam, że nie warto się przejmować osobami, które szukają dziury w całym. Wiem, że niektórzy preferują przerost formy nad treścią. Po prostu tacy już są i pewnie się nie zmienią. Zamiast korzystać z rad i wskazówek, które przekazujesz im za darmo zajmują się pierdołami. które nic im nie dają a tylko psują innym krew.

    Pozdrawiam,

  • Prowadzę blogi od 2009 i normalne jest, że ktoś zwróci uwagę na błędy, interpunkcje itd. te osoby prawdopodobnie nie będą Twoimi klientami, więc nie warto się przejmować. Tego typu krytyka to pozostałości systemu edukacji, który nauczył nas karać za błędy.

    Część osób nawet ze swoich niedoskonałości korzysta przy budowaniu sympatii i sprzedaży – skoro facet, który robi błędy zarabia xyz to ja też sobie poradzę.

    Mam świadomość, że 1 negatywny komentarz na 99 pozytywnych potrafi zdemotywować, jednak doceniam to, co robisz i Twoje efekty. Tak trzymaj.

    • Pewnie masz rację Mirku, że takie osoby nie będą klientami.

      Mnie akurat nie demotywują takie komentarze. One jeszcze są ok. Czasem pojawiają się zdecydowanie ciekawsze wiadomości np. odpowiedzi na maile. Pewnie wiesz o czym mówię, bo prawdopodobnie każdy, kto działa w internecie dostaje czasem taką wiadomość z bluzgami czy czymś podobnym. Tym też się nie przejmuje. takiego podejścia nauczyłem się wiele lat temu, kiedy pracowałem w telemarketingu.

      Artykuł napisałem nie dlatego, że osobiście mnie to tak dotknęło. Napisałem go dlatego, bo zależy mi na tym aby ludzie odbierali te informacje, które są ważne. Tą tendencję do wyszukiwania błędów w artykułach widzę na wielu blogach. Prawdopodobnie na każdym blogu, który ma czytelników pojawia się to samo. Np. Michał Szafrański pisze artykuł o oszczędzaniu itp. W odpowiedzi na artykuł pojawi się kilka komentarzy nie związanych z tematem artykułu, tylko skupiający się na błędach.

      Zależy mi na tym aby ludzie wykorzystywali jak najlepiej to co dostają. Nie tylko ode mnie, ale gdziekolwiek. Po to napisałem ten artykuł.

      Dzięki Mirku i pozdrawiam 😉

  • O, ten artykuł dokładnie odpowiada na moje poprzednie pytanie. Teraz rozumiem, że teksty powstają w przypływie natchnienia – to się ceni, mimo, że czasem wkradają się błędy! 🙂 Sama pewnie też ich trochę popełniam 😉
    Przyznam się, że zakładałam, że te błędy miały coś wspólnego z SEO. Dobrze znać prawidłową odpowiedź 😉

    • Tak myślałem, że będzie on odpowiedzią na Twój poprzedni komentarz.

      Czasami w treści stosuje się specjalnie umieszczanie błędów. Jeśli bardzo często ludzie w wyszukiwarce piszą zapytanie i w tym zapytaniu pojawia się błąd, to można to wykorzystać. Na taką frazę z błędem gdzie jest dość dużo wyszukań, będzie mała konkurencja. To oznacza, że łatwiej będzie na tą frazę pojawić się wysoko w wynikach wyszukiwarki. Jeśli ma to być skuteczne, to warto celowo taki zabieg wykonać. 🙂

      Dziękuje Justyna i pozdrawiam 😉

  • Marcin, Nie przejmuj się tymi głupolami.” Nawet najgorszej baletnicy przeszkadza rąbek u spódicy…” Czy nie jest ważniejsze od tego, że mieszkanie po rodzicach, które musiałbym oddać (komunalne) kupiłem za 30% wartości rynkowej, wyremontowałem, wynająłem, spłaca mi „dobry kredyt” kiedyś będzie własnością mojego dziecka. Uważam, że uświadamianie ludzi w tym kierunku jest dobrą drogą. W poprzednim roku mój sąsiad, także stał się właścicielem – przekonałem go. Jeżeli można z tego wyciągnąć więcej. Aż żal byłoby z takiej okazji nie skorzystać. Dlatego uważam, że robisz kawał dobrej roboty !!

  • Przeczytałem i mam podobne problemy . Jak się pisze i nie jest się do tego Polonistą a w zasadzie kiedyś w szkole miałem problemy podobne komentarze otrzymuję . Nawet miałem wymianę maili z Panią od Polskiego która bardzo mnie krytykowała. Na początku to denerwuje ale po przemyśleniu dochodzę do wniosku że liczy się treść i zawartość a nie opakowanie. Nie przejmuj się tym że ktoś patrzy na opakownie , piekny styl , błędy a sama treść jest dla takiej osoby niewiele warta. Myślę że takei osoby zwasze się znajdą i dla samego się pokaznia zaistnienia napiszę złośliwy komentarz choć o blogu nie mają pojęcia nie mówiąc o zarabianiu w internecie. Takim ludziom sprawia satysfakcję że się tym przejmujesz i zracasz na nich uwagę ,o to im chodzi . jak czytałem w którejś książce Dele Carnegi gdy się cos innego robi ma się inne zdanie coś głosi to trzeba otworzyć parasol na ślinę tych co musza to opluć i isć dale nie przejmując się .
    Podrawiam

    • Dziękuje Sławomirze za słowa otuchy 😉

      Krytyka zawsze się pojawi i póki co nie ma możliwości, aby tego uniknąć. Tak jak napisałem wyżej. Artykuł powstał bo chciałem wskazać kierunek na to, aby odbierać z przekazu to co jest wartościowe.

      Również pozdrawiam

  • Bardzo dobrze czyta się Twoje teksty, ale tym razem wybrałeś. chyba zły przykład do tematu artykułu. Ja też popełniam błędy językowe, ale baaaardzo staram się pisać poprawnie. A gdy czytam tekst z błędami to niestety tracę dobre zdanie o autorze. To oczywiste, że cenna jest treść. Ale jeśli ktoś chce być ekspertem to musi nad sobą popracować. Mnie błędy przeszkadzają w rozumieniu treści. I tu nie idzie o pierdoły. Mówimy tu o szacunku dla czytelnika, szacunku dla języka, dbaniu o ten język i o dążeniu do własnej doskonałości.
    Ale temat artykułu bardzo cenny, a z Twoimi wpadkami językowymi nie jest tak źle 🙂 Mam nadzieję, że nie masz na tym punkcie kompleksów? 🙂

    • Temat na artykuł wybrałem z powodu tego, że sporo osób skupia się nie na tym co ważne. Dostają wartość na konkretny temat, a filtrują treść tylko pod względem ortograficznym czy gramatycznym. Pomijają przy tym to co naprawdę jest ważne.

      Przez takie coś wiele osób nie wie jak zacząć, bo boją się, że będą odbierani jako nieprofesjonalnych jeśli nie będzie wszystko błyszczało i świeciło. To jest nieważne, to są pierdoły. Mówię jasno i dobitnie. Nie ważne jest jak mówisz. Nie szukaj jakości, usuń „ci”. Zacznij jakoś.

      Szacunek dla czytelnika poznasz po tym, że daje coś od siebie. Wkłada mnóstwo pracy aby rozwiązać problemy czytelnika. Poświęca dwa dni na napisanie jednego artykułu, gdzie jest 4 tysiące słów, które składają się na same konkrety. To jest szacunek dla czytelnika, a nie, że będę potem 2 tygodnie nad tym siedział, aby była nieskazitelna jakość. Samodoskonalenie w dziedzinie językowym, tylko po co? Ja się tym nie zajmuje. Nie piszę słowników, nie nauczam języka polskiego. Jak widać moja misja jest zupełnie inna. Zupełnie inne wartości daje ludziom.

      Kompleksów żadnych nie mam, wręcz przeciwnie, jestem pewnym siebie narcyzem, co z resztą da się nieraz odczuć czytając moje teksty 🙂

      A tak na marginesie, może nie uwierzysz, ale jest pewien facet, który w ogóle nie potrafi pisać. pomimo tego jest milionerem. Nie potrafi pisać, ale jest ekspertem w swojej dziedzinie.

  • Nie ma się co przejmować. Ja swego czasu dostawałem maile, że mam sobie poprawić dykcję , a prezentacje są bez sensu.

    Wtedy ze spokojem nic nie odpisuję, tylko usuwam taką osobę ze swojej listy.
    Każda krytyka, choćby przekazana wulgarnie, wskazuje na to że jest coś do poprawy. Dlatego dobrze jest witać nawet hejterską krytykę z otwartymi ramionami.
    Jeśli krytyka jest nie do końca jest wyrażona w sposób „chcę się poczuć ważny i ci nawrzucać”, to odpisuję i pytam o co chodzi.

    Nieraz wyciągnąć ciekawe informacje zwrotne – na przykład, że klient jest zaskoczony ceną jakiegoś produktu. Dzięki temu można spojrzeć oczami klienta i odkryć na przykład miejsce, w którym cena nie jest jasno przedstawiona/widoczna i powodowała frustrację przez zaskoczenie. Przykładów można mnożyć.

    • Krytyka jest odpowiedzią zwrotną z rynku. Przedsiębiorca musi być na nią otwarty. Wtedy można dostrzec czy wszystko idzie po myśli, czy trzeba wykonać jakąś korektę, a może nawet całkowity zwrot. Sieć Mc`Donald`s wypuszcza jakąś nową kanapkę i sprawdza czy się przyjmie, czy będzie trzeba to zmienić. śniadania się przyjęły, co innego mogło się nie przyjąć i zostało to zamienione czymś innym.

      Tu akurat mowa o wiadomości zwrotnej w temacie. W ten sposób można sobie podyskutować. Np. bym Cię instruował jak zjeżdżać na desce snowboardowej. Jakie powinieneś mieć wyposażenie, w jaki sposób powinieneś się układać przy zjeździe, w którą stronę się pochylić skręcając w lewo itd. Ty natomiast byś odpowiedział, że źle mówię, bo odchylając się pod innym kontem nie narażam się na upadek. Tu się wszystko zgadza, bo rozmawiamy na temat. natomiast jeśli na informację o pochylaniu się wykonując taki manewr odpowiedziałbyś, że szew na moich spodniach jest źle wykonany , bo powinien być wykonany inną fastrygą, ponieważ ten mój nie ładnie wygląda. Taka odpowiedź wtedy jest bez sensu, bo nie ma nic wspólnego z tematem.

      Tak właśnie widzę komentarze, które nie mają nic wspólnego z tematem. Rodzaj ściegu przy szwie na spodniach może jest wartościowy z punktu widzenia estetycznego. Jednak jeśli mówimy o nauce jazdy na snowboardzie, to Ci się nie przyda, a tylko Ciebie niepotrzebnie rozprasza i prawdopodobnie przez to będziesz miał gorsze rezultaty.

      Rozumiesz o co mi chodzi? 😉

  • Skupmy się na zaletach i pozytywach, szkoda czasu na „hejterów” i tym podobnych. Ludzie, którzy chcą uzyskać poradę, z wdzięcznością podziękują lub zaczną działać od razu po przeczytaniu Twojego artykułu bez zbędnego tracenia czasu. Myślę, że gramatyka polska jest piękna, a za razem na tyle skomplikowana, że jeśli miałabym się na niej skupiać a nie na konkretach, to bym straciła główny koncept przekazu i Twojej wskazówki odnośnie danego tematu. Najlepiej myśleć o tym ‚co’ się czyta a nie ‚jak’, bo gdy język wystarczająco zrozumiały dla przeciętnego czytelnika, to chyba jest najważniejszym celem autora, bo tak na prawdę po co pisać artykuły, używając żargonu gdzie nikt nie będzie wiedział o co autorowi chodzi, totalny bez sens. Myślę, że Ty Marcinie piszesz konkretnie i zrozumiale nawet dla przedszkolaka, i proszę Cię nie zmieniaj tego tylko dlatego, że „hejterzy” zazdroszczą, że masz cel i swoją mocną dziedzinę, i prawdopodobnie robią to tylko po to by Cię zdegradować, upokorzyć lub zniechęcić do tego co robisz bardzo dobrze. To są biedni, niedowartościowani ludzie, bez celów w życiu, skupiający się tylko na negatywnych zdarzeniach. Ale jak wspomniałeś, na szczęście jest dużo ludzi wartościowych, którzy docenią czyjąś pracę, podziękują za pomoc i wykorzystają w praktyce konkrety.

    Pozdrawiam,
    Życzę sukcesów,
    Klaudia Stawiarska

    • Dziękuje Klaudia,

      Nie martw się, ja swojego stylu nie mam zamiaru zmieniać. Zależy mi na tym aby łatwo się czytało moje artykuły. Chcę abyś czytając moją treść czuła, że moje słowa kierowane są wprost do Ciebie. Bo w zasadzie tak jest.

      Zależy mi na tym, aby dawać przede wszystkim konkrety w swojej treści. bez zbędnego lania wody, czy owijania w bawełnę. Często moja treść jest dosadna i ostra. To dlatego, że chce pomóc. Nie pomogę jeśli będę pisał ładnie, będę zawsze mówił, że wszystko jest pięknie i idealnie. Nie tworzę przecież kółka wzajemnej adoracji. Chce abyś miała konkretne efekty i sukcesy. Dlatego taki jest mój styl.

      Dziękuje Ci i pozdrawiam również 😉

  • Mądrze myślisz, mądrze piszesz. Skupiajmy się na tym, co w życiu istotne dla nas, nie dla innych. Oczywiście wg zasady: każdy wygrywa.
    PS
    Uwaga korygująca – powinno być: „…i ja tę plagę tępię.”
    I słusznie :),
    pozdrawiam.

  • Jeśli chodzi to ortografię to może dzieje się tak dlatego, że nasz język należy do jednych z trudniejszych na świecie. Po drugie w szkole byliśmy bombardowani nauką wyjątków językowych, ortografii, przypadków itd. Ze szkoły został wyniesiony synonim nieuka, który nie radził sobie z tym natłokiem informacji.

    W przypadku prowadzenia bloga sprawa wygląda inaczej – przekazujesz wartościową wiedzę i to jest najważniejsze.
    Czasami zdarza się, ktoś do mnie zagada na FB czy kiedyś na gadu gadu, przeważnie jakaś dziewczyna:

    cześć ile masz lat wogule?

    Nie wiem jak wy, a ale ja mam od razu 3 razy mniejszą ochotę zamienić z nią jakiekolwiek zdanie.

    • Na komunikatorach czy na FB to już jest jakby inny świat. Mało kto stosuje polskie znaki, za to pełno dziwnych skrótów. Tak było już wiele lat temu, kiedy w 2000 roku rozmawiałem na czacie. Wyróżniałem się z tłumu bo używałem polskich znaków. Dla mnie akurat to jest naturalne, bo jak to ktoś już wcześniej napisał, jest różnica w tym żeby zrobić komuś „łaskę”, a „laske”.

  • Cześć Marcin:)
    Na początku dziękuję za zawsze wartościowe wpisy na Twoim blogu.
    Dużo się od Ciebie dowiedziałem i wykorzystuję Twoją wiedzę.

    W powyższym artykule poruszasz dość istotny problem.
    Masz rację,że błędy ortograficzne, interpunkcyjne
    i inne nie maja wpływu na jakość tekstu.
    I nie powinniśmy na podstawie błędów oceniać piszącego te teksty.

    Ale…

    Czy Ty sam nie zwracasz uwagi na detale?
    A gdybym przyszedł na spotkanie biznesowe z Tobą
    w białej koszuli z brudnym kołnierzykiem i w brudnych butach?
    Wiem,że rozmawiałbyś ze mną normalnie.
    Ale gdybyś miał zlecić komuś pracę i masz do wyboru dwie osoby
    o takich samych interesujących Cię kompetencjach.
    Jedna z nich będzie czysta,zadbana i atrakcyjna.
    Druga osoba będzie zaniedbana ,niechlujna.
    Jedna wysławia się poprawnie druga kaleczy język.

    Kogo wybierasz?

    A co powiesz na książkę ulubionego autora lub gazetę w której
    dość często pojawiają się błędy?

    Oczywiście błędy się zdarzają i to jest akceptowane.
    Ja sam często popełniam błędy np.w komentarzach.
    Ale jeśli piszę poważniejszy tekst to zawsze zlecam
    specjaliście sprawdzenie tekstu.

    Jeszcze raz dzięki Marcin za wartościowe wpisy.

    Pozdrawiam,

    Waldek

    • Władek znam osobiście jednego gościa, który nie mówi zbyt pięknie, ani wyraźnie. Pomimo tego jest jednym z najlepszych ekspertów od inwestycji. Jest milionerem i wiele jeszcze by można o nim powiedzieć. Znam też takich co np. na swoją prelekcje wychodzą w klapach i spodenkach. Gość jest multimilionerem i z pewnością wie co mówi. Dla mnie nie ma różnicy, czy przyjdzie w klapach, czy w butach świecących jak psu jajca. Osobiście wole klapki lub japonki, są wygodniejsze 🙂

      Nie tak dawno temu przeczytałem świetną książkę. Po prostu jest rewelacyjna, jedna z najlepszych jakie czytałem. Co zabawne, nawet ja znalazłem w niej sporo błędów, chociaż mi trudno je dostrzec. Zdecydowanie polecam tę księżnę, bo jest bardzo dobra. Generalnie ktoś tam nawalił, pewnie korektorki w wydawnictwie. Ale co z tego, czy mam z tego powodu powiedzieć, że książka jest do dupy? Nie, nigdy w życiu, ona jest świetna.

  • Ciekawy temat, programy partnerskie rzeczywiście pozwolą na doskonałe dochody, ale trzeba umieć w który strategia się do tego zabrać, przy promowaniu programów partnerskich jest ważna umiejętność pozycjonowania stron także wiedzy social media. Fajny wpis licze na wiele o tym wątku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Przeczytaj poprzedni wpis:
artykol seo
Pisanie artykułów i SEO

Pisanie artykułów to jest nieodłączny element prowadzenia bloga. Zależy nam na tym, aby to co piszemy było przeczytane przez jak...

Zamknij