ExpertPartner » Rozwój Osobisty http://www.expertpartner.pl Twój partner w biznesie Tue, 03 Jun 2014 09:25:48 +0000 pl-PL hourly 1 #/?v=3.9.1 Prokrastynacja /prokrastynacja/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=prokrastynacja /prokrastynacja/#comments Fri, 21 Mar 2014 18:08:07 +0000 /?p=1336 Często mamy do czynienia ze zjawiskiem odkładania wszystkiego na później. Okazuje się, że takie zjawisko ma nawet swoje określenie – prokrastynacja. Problem z prokrastynacją jest bardzo częsty, świadczy o tym chociażby ilość wyszukań tego słowa w Google. Ale i bez tego narzędzia można dostrzec sytuację u ludzi z problemem zwlekania i odkładania nawet ważnych spraw na ostatnią chwilę. Być może i Ty też tego doświadczasz. Poza tym prokrastynacja też ma różny stopień oddziaływania na człowieka. W niektórych sytuacjach jesteśmy w stanie zmobilizować się do działania. W innych sytuacjach potrzebujemy jakiegoś bodźca zewnętrznego, często wtedy przeglądamy książki z rozwoju osobistego, lub wybieramy się na szkolenie, aby w ten sposób sobie z tym poradzić. Są i takie przypadki, kiedy prokrastynacja przyjmuje ostrą formę. Wtedy oprócz intensywnej pracy z coachem od rozwoju osobistego potrzebne są metody farmakologiczne. Za tym stoi prokrastynacja Mówi się, że robienie czegoś na ostatnią chwilę to cecha narodowa polaków. Faktem jest, że rozliczenia roczne dokonujemy w ostatnie dni, a najwięcej osób przychodzi ostatniego możliwego dnia. Tworzą się wtedy gigantyczne kolejki, urzędnicy pracują do późnych godzin i jest pełna mobilizacja w urzędach. Podobna rzecz ma miejsce nie tylko z rozliczeniami rocznymi, podobnie jest np. z płaceniem rachunków, robieniem zakupów np. na święta. Studenci odkładają przygotowania do sesji na ostatnią chwilę, lub zabierają się do napisania pracy dyplomowej na krótko przed terminem oddania. Takie sytuacje można mnożyć i chodź mówi się, że jest to cecha narodowa polaków, to nie do końca jest to prawda. Za tymi wszystkimi zjawiskami stoi prokrastynacja. Objawia się ona w naszym życiu […]

Post Prokrastynacja pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Często mamy do czynienia ze zjawiskiem odkładania wszystkiego na później. Okazuje się, że takie zjawisko ma nawet swoje określenie – prokrastynacja. Problem z prokrastynacją jest bardzo częsty, świadczy o tym chociażby ilość wyszukań tego słowa w Google. Ale i bez tego narzędzia można dostrzec sytuację u ludzi z problemem zwlekania i odkładania nawet ważnych spraw na ostatnią chwilę. Być może i Ty też tego doświadczasz. Poza tym prokrastynacja też ma różny stopień oddziaływania na człowieka. W niektórych sytuacjach jesteśmy w stanie zmobilizować się do działania. W innych sytuacjach potrzebujemy jakiegoś bodźca zewnętrznego, często wtedy przeglądamy książki z rozwoju osobistego, lub wybieramy się na szkolenie, aby w ten sposób sobie z tym poradzić. Są i takie przypadki, kiedy prokrastynacja przyjmuje ostrą formę. Wtedy oprócz intensywnej pracy z coachem od rozwoju osobistego potrzebne są metody farmakologiczne.

Za tym stoi prokrastynacja

Mówi się, że robienie czegoś na ostatnią chwilę to cecha narodowa polaków. Faktem jest, że rozliczenia roczne dokonujemy w ostatnie dni, a najwięcej osób przychodzi ostatniego możliwego dnia. Tworzą się wtedy gigantyczne kolejki, urzędnicy pracują do późnych godzin i jest pełna mobilizacja w urzędach. Podobna rzecz ma miejsce nie tylko z rozliczeniami rocznymi, podobnie jest np. z płaceniem rachunków, robieniem zakupów np. na święta. Studenci odkładają przygotowania do sesji na ostatnią chwilę, lub zabierają się do napisania pracy dyplomowej na krótko przed terminem oddania. Takie sytuacje można mnożyć i chodź mówi się, że jest to cecha narodowa polaków, to nie do końca jest to prawda. Za tymi wszystkimi zjawiskami stoi prokrastynacja. Objawia się ona w naszym życiu codziennym nieustannie.

Prokrastynacja źródłem stresu

Słyszałem kiedyś, że działanie pod presją czasu jest motywujące. Do pewnego stopnia jestem skłonny się z tym zgodzić. Jeśli mamy nóż na gardle, jesteśmy przyparci do ściany i pali się nam grunt pod nogami, to takie momenty wpływają na nas tak, że bierzemy się ostro do roboty. Tu już nie chodzi o samą presję czasu. Gdy byłem w sytuacji pod ścianą, brakowało mi pieniędzy, to nie miałem wyjścia musiałem wyjść i zacząć sprzedawać aby zarabiać. Presja czasu jest też bodźcem, który sprawia, że rusza się swoje cztery litery z miejsca i w końcu zaczyna się robić to co już dawno powinno być zrobione. Tylko pod tym względem jestem w stanie się zgodzić, że działanie pod presją czasu działa na nas motywująco. Motywacje do działania dają nam dwa zjawiska. Pierwszym jest możliwość osiągnięcia korzyści. Drugim czynnikiem jest strach np. przed utratą czegoś. Drugie zjawisko działa silniej na człowieka. W taki sposób też działa motywacja wywołana presją czasu, bo gdy nie wyrobisz się w czasie, będziesz mieć nieprzyjemności ze skarbówką, albo stracisz robotę, czy pięć lat studiów pójdą na marne. Niestety prokrastynacja oraz jej następstwa powodują negatywne skutki.

ProkrastynacjaGdy prokrastynacja bierze górę i jesteś zmuszony działać pod presją czasu wywołuje to u Ciebie nie mały stres. Sytuacja, w której się wtedy znajdujesz, czyli bardzo mało czasu na wykonanie zadania, oraz wizja konsekwencji w przypadku gdy nie zdążysz wpływa bardzo stresująco. Stres jest niezdrowy, powoduje różne choroby, np. wrzody na żołądku. Tak naprawdę stres demoluje cały organizm. Zestresowane osoby są bardziej podatne na szereg infekcji, a nawet na raka. Wyobrażasz to sobie? Stres może Ciebie zabić. Więc czy prokrastynacja jest tego warta, ja mam co do tego jedno określenie- nie jest tego warta. Mniej na uwadze konsekwencje prokrastynacji. Już pomijając fakt wpływu stresu na urodę, bo np. wypadają albo siwieją włosy. Chociaż pewnie dla niektórych właśnie takie argumenty bardziej przemówią niż zagrożenie śmiertelną chorobą. Bo gdyby rak był kartą przetargową, to koncerny nikotynowe już dawno by zbankrutowały.

Prokrastynacja powoduje błędy

Cała rzecz wygląda następująco. Gdy odwlekasz coś ważnego na ostatnią chwilę, to w konsekwencji gonią Cię terminy. Bierzesz się ostro do działania, bo nie ma innego wyjścia, czujesz ten nóż na gardle. Masz mało czasu na wykonanie zadania, więc oprócz stresu towarzyszy Tobie pośpiech. Znasz zapewne powiedzenie „gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy”. No właśnie, a to powiedzenie nie wzięło się znikąd, tylko z doświadczeń innych pokoleń. Gdy się spieszysz, to jesteś mniej dokładny, mniej precyzyjny. Pośpiech powoduje, że nic Ci nie wychodzi, pojawiają się błędy. Już wcześniej mógł towarzyszyć Ci stres spowodowany małą ilością czasu na wykonanie ważnego zadania. Gdy po drodze zaczną pojawiać się dodatkowe problemy, jakieś błędy, to stres zostanie spotęgowany. Nie ma czasu na poprawki, czy naprawienie błędów i stresujesz się jeszcze bardziej. Dodam jeszcze, że stres nie jest optymalnym stanem w jakim znajduje się człowiek, aby w pełni racjonalnie myśleć i podejmować decyzje. Więc stres może powodować większą ilość błędów. Większa ilość błędów i upływający czas powoduje większy stres. Tak to właśnie wygląda w praktyce. Wszystkiemu winna jest prokrastynacja.

Prokrastynacja dotyka większości ludzi. Wszyscy mamy mniejszą lub większą skłonność do odkładania czegoś na później. Na szczęście wszyscy też mamy możliwość aby w większym lub mniejszym stopniu nad tym zapanować. Prokrastynacja nie jest wyrokiem, nie oznacza, że jeśli Ciebie to spotkało, to już tak będzie zawsze, że będziesz odkładać wszystko na później. Są możliwości, aby sobie z tym wszystkim poradzić. O metodach na zwalczenie prokrastynacji napiszę w osobnym artykule, bo materiału będzie dość dużo. Oczywiście należy też dojść do podstaw, czyli do zalążka. W innym artykule odpowiem skąd bierze się prokrastynacja. Dzięki temu łatwiej będzie zmierzyć się z tym zjawiskiem. Mam nadzieje, że nie odkładałeś przeczytanie tego artykułu na później. Czekaj na kolejne, które będą rozwinięciem tematu. 

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Prokrastynacja pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/prokrastynacja/feed/ 6
Samodyscyplina /samodyscyplina/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=samodyscyplina /samodyscyplina/#comments Fri, 21 Feb 2014 22:26:36 +0000 /?p=1308 Gdy już wyznaczysz sobie jakiś cel, wtedy przychodzi czas na ciężką pracę. Wiele się mówi o tym, aby być systematycznym, aby mieć motywację. To jednak może nie wystarczyć. Samodyscyplina jest właśnie tym elementem, który łączy wyznaczenie celów, z jego osiągnięciem. Często droga do celu jest żmudna, długa, nudna i trudna. Wystarczy chwila, mały bodziec i schodzi się z tej drogi. Samodyscyplina jest umiejętnością, która pomaga zrobić coś na co nie mamy w danej chwili ochoty. Jednak wykonanie tego jest dla nas korzystne. Słowo to wywodzi się z dyscypliny. Dyscyplina kojarzy mi się z wojskiem. Żołnierz ma za zadanie wypełniać rozkazy i przestrzegać regulaminu. Tylko dzięki dyscyplinie wojsko może być silne i służy do obrony kraju. Dyscyplina nie tylko występuje w wojsku. Dzięki jej stosowaniu możliwe jest osiąganie zamierzonych wyników. Dzięki dyscyplinie zawodnicy w drożynie sportowej wstają rano na poranny trening, aby być w najlepszej formie na najbliższy mecz. Samodyscyplina to umiejętność wyznaczenia samemu sobie zadań i realizowania ich. Ta umiejętność odróżnia ludzi sukcesu od ludzi przeciętnych. Między sukcesem, a wyznaczonym celem jest przestrzeń. Często bardzo duża przestrzeń. Sukces jak już sama nazwa wskazuje jest czymś fantastycznym. Sukces jest czymś czym można się pochwalić. Nawet inni ludzie czasami utożsamiają się z sukcesem innych osób. Zobacz jak to jest w sporcie. Gdy nasz skoczek narciarski zdobywa olimpijskie złoto, to inni mówią „zdobyliśmy złoto”, „my zdobyliśmy złoto”. Gdy reprezentacja polski wygra z Niemcami mecz w piłce nożnej, to mówimy „my wygraliśmy z tymi Niemcami”. Co prawda reprezentacja polski jeszcze nigdy nie wygrała z drużyną niemiecką, ale to szczegół. […]

Post Samodyscyplina pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Gdy już wyznaczysz sobie jakiś cel, wtedy przychodzi czas na ciężką pracę. Wiele się mówi o tym, aby być systematycznym, aby mieć motywację. To jednak może nie wystarczyć. Samodyscyplina jest właśnie tym elementem, który łączy wyznaczenie celów, z jego osiągnięciem. Często droga do celu jest żmudna, długa, nudna i trudna. Wystarczy chwila, mały bodziec i schodzi się z tej drogi.

Samodyscyplina jest umiejętnością, która pomaga zrobić coś na co nie mamy w danej chwili ochoty. Jednak wykonanie tego jest dla nas korzystne. Słowo to wywodzi się z dyscypliny. Dyscyplina kojarzy mi się z wojskiem. Żołnierz ma za zadanie wypełniać rozkazy i przestrzegać regulaminu. Tylko dzięki dyscyplinie wojsko może być silne i służy do obrony kraju. Dyscyplina nie tylko występuje w wojsku. Dzięki jej stosowaniu możliwe jest osiąganie zamierzonych wyników. Dzięki dyscyplinie zawodnicy w drożynie sportowej wstają rano na poranny trening, aby być w najlepszej formie na najbliższy mecz.

Samodyscyplina to umiejętność wyznaczenia samemu sobie zadań i realizowania ich. Ta umiejętność odróżnia ludzi sukcesu od ludzi przeciętnych. Między sukcesem, a wyznaczonym celem jest przestrzeń. Często bardzo duża przestrzeń. Sukces jak już sama nazwa wskazuje jest czymś fantastycznym. Sukces jest czymś czym można się pochwalić. Nawet inni ludzie czasami utożsamiają się z sukcesem innych osób. Zobacz jak to jest w sporcie. Gdy nasz skoczek narciarski zdobywa olimpijskie złoto, to inni mówią „zdobyliśmy złoto”, „my zdobyliśmy złoto”. Gdy reprezentacja polski wygra z Niemcami mecz w piłce nożnej, to mówimy „my wygraliśmy z tymi Niemcami”. Co prawda reprezentacja polski jeszcze nigdy nie wygrała z drużyną niemiecką, ale to szczegół. W każdym bądź razie sam moment osiągnięcia celu, osiągnięcia sukcesu jest momentem fantastycznym.

Jest też moment, w którym wyznacza się cel. Wszyscy wyznaczamy sobie cele. Chociaż to czasem życie wyznacza za nas cele, gdy np. za cel mamy iść do pracy aby zarobić na spłatę kredytu hipotecznego i tak przez najbliższe 30 lat. Ale i w takich wypadkach i tak najpierw było wyznaczenie sobie celu. Celem było mieszkanie. To wymarzone mieszkanie, własny kont. To był bardzo emocjonujący moment, wręcz podniecający „będę miał własne mieszkanie”. Wyznaczanie celu jest właśnie miłym przeżyciem. Wyznaczanie celu jest momentem podniosłym, wręcz uroczystym. Za każdym razem takie emocje temu towarzyszą. Czy to sportowcowi, który wyznacza sobie za cel, że wystąpi kiedyś na olimpiadzie i zdobędzie złoto. Również duże emocje towarzyszą przy wyznaczaniu celu, gdy celem będzie np. stworzenie biznesu generującego milion zł zysku rocznie. Wzniosłe chwile przeżywa się, gdy wyznacza się za cel zdobycie Mont Everest. Ale również takie powszechne cele budzą pozytywne emocje. Właśnie gdy planuje się zakup mieszkania, założenie rodziny, czy kupienie nowego telewizora.

Te dwa momenty są pozytywne. Towarzyszą im pozytywne emocje, często bardzo silne pozytywne emocje. Niestety przeważnie tylko w tych dwóch momentach jest tak fajnie. Ta przestrzeń pomiędzy nie jest już tak fajna. Często jest to ciężka praca. Niekiedy to właśnie od samodyscypliny zależy, czy jesteśmy w stanie dosięgnąć tego drugiego momentu osiągnięcia sukcesu. Co prawda ze spłatą kredytu hipotecznego pomoże nam bank. Ta instytucja będzie trzymała dyscyplinę, abyś nie spóźnił się ze spłatą raty kredytowej. Jak tylko będziesz się z jakąś spóźniał będą dzwonić do Ciebie. Jednak w tych innych przypadkach samemu trzeba zadbać o to aby cały czas iść na przód wyznaczoną drogą. Sportowiec musi każdego dnia poddawać się ciężkiemu treningowi. Musi pilnować odpowiedniej diety dla siebie. Musi też podporządkować cały swój styl życia. Za kilka lat osiągnie w końcu odpowiedni poziom. Jednak muszą minąć długie lata. Często nawet 10, albo i więcej lat, aby sportowiec osiągnął swój cel. to jest właśnie cena sukcesu. Podobnie jest w innych przypadkach.

Gdy chcesz schudnąć potrzeba Ci jest samodyscyplina. Potrzebujesz jej aby trzymać się wyznaczonej diety. Masz ochotę zjeść wieczorem pizze popijając colą, jednak wiesz, że to nie będzie dobre dla Twojej wagi. Zamiast tego zjadasz posiłek proteinowy, chociaż masz ochotę na coś innego. To właśnie dzięki samodyscyplinie jesteś w stanie zapłacić taką cenę aby osiągnąć sukces.

ciezka pracaJeśli Twoim celem jest doprowadzenie własnego biznesu, aby przynosił określone zyski i był stabilny, to też trzeba przebrnąć długą i mozolną drogę. Czasami nawet potrzeba kilka lat aby osiągnąć ten cel. W tym czasie każdego dnia trzeba wykonać wiele pracy. Często jest tak, że każdego dnia robi się to samo, jest to monotonne. Najchętniej by się zrobiło coś innego, chociażby wyszłoby się na piwo, bo zwyczajnie nie ma się ochoty. Jednak dzięki samodyscyplinie zakasujesz rękawy i dalej wykonujesz swoją pracę. Przygotowujesz kolejną prezentację, tworzysz następną kampanię reklamową itp.

Droga pomiędzy wyznaczeniem celu, a jego osiągnięciem jest często bardzo długa, trudna i monotonna. Czasami pojawiają się na niej przeszkody. Dochodzenie do tego celu nie jest już takie przyjemne jak jego osiągnięcie, czy wyznaczenie sobie jego. Co prawda po drodze mogą pojawić się jakieś rezultaty, które są przyjemne i dają motywacje. To są chwile, gdy np. po jakimś czasie Twoja firma staje się rentowna, gdy po miesiącu waga wskazuje 7 kg mniej, gdy poprawiłeś czas biegu o 20 sekund, albo przebiegłeś o 2 kilometry więcej. To są te małe sukcesy, które po drodze czasami się pojawiają. Jednak większość tej drogi nie jest już taka przyjemna. Tylko dzięki samodyscyplinie jesteś w stanie się na niej utrzymać i wykonać kolejne kroki do realizacji swoich marzeń.

Teraz pojawia się pytanie jak utrzymać samodyscyplinę? Powiem w ten sposób, samodyscyplina idzie w parze z motywacją. Musisz wiedzieć po co to wszystko robisz. Cały czas musisz mieć przed oczami rezultat do którego dążysz. Nie chodzi o to by mieć przed oczami sam cel bo to za mało. Milion złotych na koncie może okazać się niewystarczającym bodźcem. Samo 20 kilogramów wagi mniej również może okazać się nie wystarczające. Cel chcesz osiągnąć z jakiegoś powodu. Może chcesz mieć widok za oknem wychodzący na jezioro, albo na Manhattan w Nowym Jorku. Może chcesz schudnąć, bo chcesz się podobać innym ludziom gdy założysz obcisłe jeansy przylegające do ciała. Zawsze jest jakaś przyczyna, jest to powód dla którego chcesz osiągnąć ten cel. właśnie ten powód musisz mieć przed oczami, abyś cały czas wiedział po co to wszystko robisz. Musisz przy tym pamiętać, że tylko robiąc to jesteś w stanie osiągnąć to czego chcesz.

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Samodyscyplina pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/samodyscyplina/feed/ 1
Strefa komfortu /strefa-komfortu-3/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=strefa-komfortu-3 /strefa-komfortu-3/#comments Mon, 03 Feb 2014 19:53:56 +0000 /?p=1231 Strefa komfortu jest stanem umysły, w którym czujemy się dobrze. Skoro jest dobrze w strefie komfortu, to dlaczego jest ona niepożądanym zjawiskiem? Strefa komfortu jest pewnym złudzeniem, które sami sobie stwarzamy. Czujemy się w niej dobrze, bo znamy ten stan, w którym się znajdujemy. Nie czujemy potrzeby dokonywania zmian. Nie mamy potrzeby przyjmowania wyzwań, czy rozwijania się. Jest to stan, w którym można utknąć na zawsze, albo na bardzo, bardzo długo. Jest jak jest, może nie jest idealnie, albo chociaż tak jak by się tego chciało. Jednak przeżyć się da, to po co coś zmieniać. Tak jest wygodniej i podświadomość nas w tym utwierdza. Czy jednak rzeczywiście strefa komfortu jest dobra dla Ciebie? Badania to potwierdzają, że lubimy to co jest nam znane. Lubimy to do tego stopnia, że wolimy coś tylko dlatego, że to poznaliśmy, czy doświadczyliśmy. W konsekwencji budujemy wokół siebie coś co określamy strefą komfortu. Przestrzeń bezpieczeństwa kreują nasze przyzwyczajenia i nawyki. Są one dla nas czymś znanym i oczywistym. Dlatego czujemy się bezpiecznie, bo dobrze wiemy co może nas spotkać. Czasami tylko wydaje nam się, że wiemy, bo tak naprawdę wszystko w około się zmienia, a sytuacja może nas zaskoczyć. Jednak nie dostrzegamy tego, dla nas na pozór wszystko jest w tej strefie przewidywalne. Niestety przy okazji zamykamy się na wszystko co nieznane. Wśród tych nieznanych są nowe możliwości, sytuacje i okazje. Jednak trudno je dostrzec gdy tkwi się twardo we własnej strefie komfortu. Strefa komfortu namacalnie Trudno wyobrazić sobie coś, czego nie da się zaobserwować, dotknąć, poczuć. Z reguły nie […]

Post Strefa komfortu pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Strefa komfortu jest stanem umysły, w którym czujemy się dobrze. Skoro jest dobrze w strefie komfortu, to dlaczego jest ona niepożądanym zjawiskiem? Strefa komfortu jest pewnym złudzeniem, które sami sobie stwarzamy. Czujemy się w niej dobrze, bo znamy ten stan, w którym się znajdujemy. Nie czujemy potrzeby dokonywania zmian. Nie mamy potrzeby przyjmowania wyzwań, czy rozwijania się. Jest to stan, w którym można utknąć na zawsze, albo na bardzo, bardzo długo. Jest jak jest, może nie jest idealnie, albo chociaż tak jak by się tego chciało. Jednak przeżyć się da, to po co coś zmieniać. Tak jest wygodniej i podświadomość nas w tym utwierdza. Czy jednak rzeczywiście strefa komfortu jest dobra dla Ciebie?

Badania to potwierdzają, że lubimy to co jest nam znane. Lubimy to do tego stopnia, że wolimy coś tylko dlatego, że to poznaliśmy, czy doświadczyliśmy. W konsekwencji budujemy wokół siebie coś co określamy strefą komfortu. Przestrzeń bezpieczeństwa kreują nasze przyzwyczajenia i nawyki. Są one dla nas czymś znanym i oczywistym. Dlatego czujemy się bezpiecznie, bo dobrze wiemy co może nas spotkać. Czasami tylko wydaje nam się, że wiemy, bo tak naprawdę wszystko w około się zmienia, a sytuacja może nas zaskoczyć. Jednak nie dostrzegamy tego, dla nas na pozór wszystko jest w tej strefie przewidywalne. Niestety przy okazji zamykamy się na wszystko co nieznane. Wśród tych nieznanych są nowe możliwości, sytuacje i okazje. Jednak trudno je dostrzec gdy tkwi się twardo we własnej strefie komfortu.

Strefa komfortu namacalnie

Trudno wyobrazić sobie coś, czego nie da się zaobserwować, dotknąć, poczuć. Z reguły nie jest się świadomym własnej strefy komfortu. Aby w niej pozostać dba o to podświadomość. To znaczy, że nawet nie mamy wpływu, czy większego wyboru, bo to podświadomość za nas wybiera. Więc nie dziwne, że można mieć wątpliwość co do tego, czy w ogóle istnieje strefa komfortu. Tym bardziej można mieć wątpliwości co do ograniczającego efektu strefy komfortu. Jest na to jednak prosty sposób, aby doświadczyć w jaki sposób działa strefa komfortu.

Zrób mały test, spleć swoje palce z obu dłoni razem i zobacz, z której dłoni kciuk jest na wierzchu. Następnie spleć palce ponownie, lecz tym razem tak aby palce były odwrotnie splecione i kciuki były w odwrotnym położeniu. Poczujesz się trochę nieprzyjemnie, zupełnie nieswojo, a przecież zmienił się tylko jeden nieistotny detal. Pomyśl jak wiele można zmienić w swoim życiu, lecz nie robisz tego właśnie ze względu na to uczucie dyskomfortu. Niestety przesz to tworzą się paradoksalne sytuacje, gdzie posiadanie, dobrego, luksusowego i zdrowego życia wzbudza lęk, bo jest czymś nieznanym. Podąża się utartymi, niezdrowymi, bolesnymi szlakami, ponieważ dają one poczucie złudnego bezpieczeństwa. Jest to tylko jeden z przykładów, aczkolwiek takich sytuacji jest niezliczona ilość.

Temat strefy komfortu dotyczy czegoś więcej niż tylko ułożenia kciuków. To tylko prosty sposób na to aby poczuć na własnej skórze jak działa strefa komfortu. Cały czas, każdy z nas jest pod jej wpływem. Jesteś pod wpływem strefy komfortu robiąc zakupy w centrum handlowym, zakładając konto w banku, szukając pracy, czy wyjeżdżając na wakacje. Chodzę czasem do azjatyckiej restauracji. Jest tam bardzo duży wybór dań. Z całego menu ja spróbowałem tylko kilku. Smakuje mi kurczak na chrupko i zamawiam go prawie za każdym razem. Być może z szerokiego wyboru potraw coś jest lepsze. Jednak trudno mi się o tym przekonać, bo moja strefa komfortu skutecznie utrudnia mi wypróbowania innych dań.

To i tak nie jest problem. Co tam, kurczak chrupiący w tej świetnej panierce, oblany sosem jest rewelacyjny. Problem jest wtedy gdy żyjemy w strefie komfortu i się w niej męczymy. Jednak nie jest jeszcze tak źle aby coś zmienić i poszerzyć swoją strefę komfortu. Przeprowadzono kiedyś badanie, z którego wynikło, że około 70%-80% osób pracujących na etacie nie lubi swojej pracy. Wiem, że wpływ na to ma wysokość zarobków. Są też inne powody i jednym z nich jest strefa komfortu. Nienawidzi się swojej roboty. Nie lubi się swojego szefa. Z jednej strony chciałoby się zrobić coś innego. Najlepiej by było znaleźć takie zajęcie które się lubi, a najlepiej otworzyć własny biznes. Jednak jest coś co powstrzymuje przed takim radykalnym posunięciem. W konsekwencji tkwi się w znienawidzonym miejscu aż do emerytury.

Stefa komfortu powstrzymuje Cię

Jest taka pewna anegdota, którą już na tym blogu przytaczałem. Często jest ona opowiadana na szkoleniach z motywacji. Nie będę więc jej opowiadał po raz kolejny, bo pewnie ją znasz. Jest to opowieść o bacy i jego psie, który leżał na wystającym gwoździ. Skomlał, ale nie zmienił pozycji. Widzisz ten pies czuje ten gwóźdź i on mu przeszkadza, dlatego skomli. Jednak nie przeszkadza mu on na tyle mocno, aby coś z tym zrobić. Sytuacja w jakiej się znajduje tworzy jego strefę komfortu. Wytrzymać się jakoś da, więc po co coś zmieniać.

Wcześniej wspominałem o sytuacji z ludźmi, którzy nie lubą swojej roboty. Swoją drogą jakie to smutne jest tkwić w czymś czego się nie lubi i nie mieć żadnych perspektyw. Wiesz, że ja też nienawidziłem swojej pracy? Tak dokładnie, kiedyś też pracowałem na etacie. Pracowałem w różnych miejscach. Nigdzie długo nie wytrzymałem, bo nie lubiłem swojej pracy. W niedzielne popołudnie ściskało mnie w żołądku, bo w poniedziałek znowu trzeba było iść na kierat. „Nie lubię poniedziałku”, wtedy wiedziałem co to znaczy. „Byle do piątko”, też te hasło nie było mi obce. Dziś już nie wiem dlaczego miałbym nie lubić poniedziałku. Poniedziałki są świetne, nowy dzień tygodnia, nowe wyzwania, nowe możliwości. Nie mam też pojęcia dlaczego miałbym oczekiwać piątku? Coś ma się wydarzyć wyjątkowego dla mnie tego dnia? Nic niezwykłego się nie wydarzy. To zwykły dzień jak każdy inny. Nie widzę już potrzeby celebrowania tego dnia. Moje podejście już dawno się zmieniło, bo poszerzyłem swoją strefę komfortu.

Już od dłuższego czasu nie pracuje na etacie. Opuściłem tę strefę komfortu, w której rzekomo można czuć się bezpiecznie. To jest oczywiście bzdura, bo wynika to ze złudzenia. Zanim jeszcze skończyłem szkołę średnią, to mój wujek powiedział mi abym uważał gdy będę szedł do pracy. Z pracą jest tak, że może wciągnąć na całe życie. Może ona tak zassać w swoją otchłań, że nawet gdy się jej nie lubi, to i tak nie sposób się od niej uwolnić. Pokazał mi to na przykładzie konkretnych ludzi. Być może miało to na mnie wpływ. Może te słowa wpłynęły na moją podświadomość. W żadnej pracy nie mogłem zagrzać dłużej miejsca, bo zwyczajnie jej nie lubiłem. No może poza jedną, w pracy „na słuchawkach” czułem się dobrze. To że z tego zrezygnowałem wynikało z tego, że chciałem się rozwijać i osiągnąć w życiu znacznie więcej. Szukałem aż w końcu znalazłem to co lubię robić i w czym się mogę realizować. Jednak mogłem tego dokonać dzięki temu, że nie pozwoliłem na to, aby strefa komfortu powstrzymała mnie.

strefa komfortuStrefa komfortu powstrzymuje przed wieloma rzeczami. Nie tylko przed zmianą pracy, czy porzuceniem jej dla otworzenia własnej działalności. Sprzedawce może powstrzymać przed dokonaniem sprzedaży. Gdyby sprzedawcy nie mieli z tym problemu, to by nie było potrzeby organizowania tyle szkoleń ze sprzedaży i motywacji. Strefa komfortu powstrzymuje przed wystąpieniami publicznymi. Wielu osobom to się w głowie nie mieści aby wyjść na środek sali wypełnionej nieznajomymi ludźmi i coś do nich mówić. Sytuacja taka jest niekomfortowa. Podobno nawet więcej ludzi bardziej boi się wystąpień publicznych niż śmierci. Podobnie sytuacja, w której facet boi się zagadać do nieznajomej dziewczyny, która mu się podoba. Przemówienie do niej leży poza granicą jego strefy komfortu. Szkolenia z uwodzenia to nie jest wyrycie na pamięć tekstów na wyrywanie lasek. One są po to aby wyjść ze strefy komfortu, przezwyciężyć to i odezwać się do tej dziewczyny.

Strefa komfortu blokuje to co najlepsze

Wszystko to co najlepsze leży poza strefą komfortu. Tam jest właśnie ta osoba, która Ci się podoba. Jak wyjdziesz poza strefę komfortu i odezwiesz się do niej, może się okazać, że to ta jedyna osoba. Nawet jeśli nie, to i tak masz ten krok za sobą. Twoja strefa komfortu się powiększyła. Łatwiej będzie Ci porozmawiać z inna nieznajomą osobą. W ten sposób i tak zyskasz. No chyba, że trafisz na zazdrosnego faceta jakiejś dziewczyny. Wtedy sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Ale i tak wygrywasz, bo poszerzasz swoja strefę komfortu, a w jej granicach mieszczą się inne nieznajome osoby, które są dla Ciebie atrakcyjne.

Nie jest łatwo opuścić prace na etacie. Pracujesz powiedzmy prawie 200 godzin miesięcznie. Nie lubisz swojej pracy, ale co miesiąc dostajesz wypłatę, dzięki której opłacisz rachunki. Nie musisz się martwić tym jak zdobyć pieniądze, bo idziesz do pracy wykonujesz swoje obowiązki i za to masz zapłacone. Jak lubisz swoje zajęcie, spełniasz się w nim i dostajesz dobre wynagrodzenie to jest wszystko dobrze. Jednak jeśli nienawidzisz swojej pracy, nie robisz tego co lubisz, to już nie jest dobrze. To co najlepsze znajduje się poza strefą komfortu. Trzeba by było opuścić ten ciepły etat i zacząć się realizować. Nie ma nic lepszego gdy robi się to co się lubi i się na tym zarabia. Nie ma nic lepszego gdy wiesz, że się spełniasz. Jednak poczujesz to w momencie gdy wyjdziesz poza strefę komfortu.

Poza strefą komfortu zaczyna się ciekawsze życie. Tam są nowe lepsze możliwości, nowe lepsze doznania. Zaś trwanie w swojej strefie komfortu powoduje stagnacje i brak rozwoju. Może prowadzić to do frustracji i innych negatywnych odczuć. Niby to jest wszystko jasne. Każdy kto interesuje się rozwojem osobistym wie o tym. Jednak wiedzieć, a robić to dwie różne sprawy. W tym właśnie miejscu wiele osób utyka. Szybka i prosta recepta na przecenie strefy komfortu. Po prostu zrób to. Just do it jak to głosi slogan reklamowy marki Nike. Gdy czujesz, że zrobienie czegoś będzie miało pozytywny skutek dla Ciebie. Jednak coś Cię blokuje przed zrobieniem tego. Czujesz strach przed odezwaniem się, wstaniem z miejsca, wyciągnięcia ręki po coś. Czujesz ten dyskomfort, który blokuje Cię przed zrobieniem tego kroku. To jest właśnie ten moment kiedy powinieneś to zrobić. Zacisnąć zęby lub pięści, jeśli to Ci pomoże i zrobić to. Po prostu zrób to. 

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Strefa komfortu pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/strefa-komfortu-3/feed/ 6
Plany na rok 2014 /plany-na-rok-2014/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=plany-na-rok-2014 /plany-na-rok-2014/#comments Fri, 27 Dec 2013 20:29:54 +0000 /?p=1000 Rok 2013 lada dzień się skończy. Był to niewątpliwie dobry rok. Jeszcze w całości go nie podsumowałem, ale z pewnością w najbliższym czasie to zrobię. Większość założeń w znacznym stopniu zrealizowałem. Nadszedł więc czas na to, aby przyjąć założenia na kolejny rok. Postanowienie noworoczne Nie bardzo przepadam za tego typu określeniem. Postanowienia noworoczne kojarzą się z niezrealizowanymi planami. Ludzie postanawiają sobie, że od nowego roku rzucą palenie, że schudną 15 kilogramów itp. Zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, ale przynajmniej na przyszły rok nie trzeba wymyślać nowych. Właśnie na nowy rok upatrują sobie realizację tych pomysłów. Nowy rok, więc ja też mogę zacząć od nowa robić coś lepiej. Takie właśnie myśli towarzyszą przy tej okazji. Jednak nic się nie zmienia, bo samo nadejście nowego roku nic nie powoduje, zmiana powinna wychodzić z wewnątrz. Jednak to jest dobry moment na zamknięcie pewnego okresu i otworzenie nowego. Dlatego przyjmuję rok kalendarzowy jako okres do realizacji swoich założeń. Robię to z tego względu, że łatwiej mi później się z tego rozliczyć przed samym sobą. Z końcem roku, lub na samym początku wypisuje sobie listę punktów, które zrealizuje w tym roku. Na rok 2014 już przygotowałem sobie taką listę celów. Konkretnie zawarłem w niej 26 punktów. Dlaczego 26? Bo lubię tą liczbę. Nie jestem przesądny, nie uważam, aby była ona dla mnie wyjątkowo szczęśliwa czy coś. Po prostu 26 punktów, bo ta liczba mi się podoba. Nie martw się, nie będę wypisywał teraz tu swojej całej listy. Nie mam zamiaru Cię tym męczyć. Z resztą to jest moja lista […]

Post Plany na rok 2014 pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Rok 2013 lada dzień się skończy. Był to niewątpliwie dobry rok. Jeszcze w całości go nie podsumowałem, ale z pewnością w najbliższym czasie to zrobię. Większość założeń w znacznym stopniu zrealizowałem. Nadszedł więc czas na to, aby przyjąć założenia na kolejny rok.

Postanowienie noworoczne

Nie bardzo przepadam za tego typu określeniem. Postanowienia noworoczne kojarzą się z niezrealizowanymi planami. Ludzie postanawiają sobie, że od nowego roku rzucą palenie, że schudną 15 kilogramów itp. Zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, ale przynajmniej na przyszły rok nie trzeba wymyślać nowych. Właśnie na nowy rok upatrują sobie realizację tych pomysłów. Nowy rok, więc ja też mogę zacząć od nowa robić coś lepiej. Takie właśnie myśli towarzyszą przy tej okazji. Jednak nic się nie zmienia, bo samo nadejście nowego roku nic nie powoduje, zmiana powinna wychodzić z wewnątrz.

Jednak to jest dobry moment na zamknięcie pewnego okresu i otworzenie nowego. Dlatego przyjmuję rok kalendarzowy jako okres do realizacji swoich założeń. postanowienia noworoczneRobię to z tego względu, że łatwiej mi później się z tego rozliczyć przed samym sobą. Z końcem roku, lub na samym początku wypisuje sobie listę punktów, które zrealizuje w tym roku. Na rok 2014 już przygotowałem sobie taką listę celów. Konkretnie zawarłem w niej 26 punktów. Dlaczego 26? Bo lubię tą liczbę. Nie jestem przesądny, nie uważam, aby była ona dla mnie wyjątkowo szczęśliwa czy coś. Po prostu 26 punktów, bo ta liczba mi się podoba.

Nie martw się, nie będę wypisywał teraz tu swojej całej listy. Nie mam zamiaru Cię tym męczyć. Z resztą to jest moja lista i szczerze mówiąc chcę zachować niektóre punkty tylko i wyłącznie dla siebie. Pomimo tego, że niemal wszystkie wypisane punkty dotyczą pracy i założeń związanych z moim działaniem. Widocznie jestem wstydliwy i nie chcę się w pełni obnażać. Trochę dziwnie to brzmi w czasach gdzie panuje internetowy ekshibicjonizm. W pewnym sensie każdy bloger, lub twórca treści w internecie jest ekshibicjonistą. W końcu publikujemy swoje zdjęcia, swoje przemyślenia i opinie. Dajemy coś od siebie, można powiedzieć coś prywatnego i intymnego zarazem. Nie chodzi mi o nagość cielesną. Ekshibicjonizm w internecie polega na publikowaniu treści, która prywatnie wiąże się z twórcą tej treści.

Samo sporządzenie listy na najbliższy rok jest dla mnie ważne. Jest to bardzo przyjemny moment. Można by rzec, że sporządzanie celów ma uroczysty charakter. Jest to wzniosły moment, w którym określa się cele na najbliższy rok. Cała reszta, czyli realizowanie tych założeń przez najbliższe dwanaście miesięcy to ciężka harówka. Cele same się nie zrealizują. Trzeba wykonać działanie, aby je zrealizować. Jednak gdy mam je spisane jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że je zrealizuje. Wiem, że czeka mnie ciężka praca przez najbliższe miesiące. Moje założenia są ambitniejsze niż na rok, który mija. Chcę zrobić i osiągnąć znacznie więcej. Jednak efekt progresji zakładam sobie co roku i też co roku progresję utrzymuję. W końcu chodzi o to, aby się rozwijać.

Co w 2014?

Już początek roku będzie zwiastował intensywność działań na kolejne miesiące. 3-go stycznia w piątek zaplanowany mam Hangouts dla klientów szkolenia „Perfekcyjny Bloger”. Na tą okazję przygotowałem dużą dawkę wartościowej i praktycznej wiedzy. Zanim dojdzie do tego wydarzenia, to razem z Marcinem Oniszczukiem przeprowadzimy Hangouts o temacie „Jak zarabiać w programie partnerskim?”. Transmisja odbędzie się w poniedziałek 30 grudnia, czyli jeszcze w tym roku. Więcej informacji, oraz możliwość zapisu na wydarzenie znajdziesz klikając tu. Myślę, że warto skorzystać z tej wiedzy jaką przekażemy za darmo. Warto z tego względu, że obaj jesteśmy praktykami. Tylko z programów partnerskich i tylko w tym roku zarobiliśmy łącznie grubo ponad 50 tyś zł. Dokładnie to nie wiem ile, bo nie sumowałem precyzyjnie naszych prowizji, jednak prawdopodobnie będzie to już kwota zbliżona do 6 cyfrowej sumy. To jest w zasadzie mało istotne. Nie chce też być źle odebrany, nie mam na celu się tym przechwalać. Informuje o tym ponieważ chce abyś miał tą informację. Ja uznaje zasadę, że uczę się od ludzi, którzy sami osiągnęli to co ja chcę osiągnąć. Dlatego najpierw chcę wiedzieć, czego ta osoba dokonała i jakie rezultaty osiąga. Dopiero mając te informację podejmuje decyzję, czy warto zdobywać wiedzę od tej osoby. Dlatego też podałem te informacje o naszych rezultatach finansowych, abyś samemu zdecydował czy wiedza od nas może być dla Ciebie przydatna, czy może masz inne oczekiwania.

Na początek roku, być może już w styczniu planujemy zorganizować spotkanie na żywo dla partnerów Top Benefit. Chcemy się spotkać z naszymi partnerami i ustalić plan działania na najbliższe miesiące, oraz plan długoterminowy. W tym roku też rozwiniemy platformę Top Benefit o nowe możliwości. Co najważniejsze ruszymy z dynamiczną ekspansją naszej maszynki do zarabiania i automatyzacji biznesu w internecie.

Najprawdopodobniej już w połowie lutego dojdzie do kolejnej konferencji z inteligencji finansowej. Poprzednia miała miejsce w drugiej połowie września 2013 roku. Odbyła się ona w Toruniu i trwała dwa dni. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt osób. Była to bardzo udana konferencja, otrzymaliśmy bardzo pozytywny feedback. Skrót relacji z wydarzenia możesz zobaczyć na filmie poniżej.

  

Click here to view the embedded video.

W pierwszych miesiącach nowego roku zrobimy kolejną konferencję z inteligencji finansowej. Będzie na równie wysokim poziomie, a nawet i wyższym. Nie zdradzę teraz szczegółów, ale prelegenci będą najwyższego sortu. Ponadto będzie przegotowane wiele różnych atrakcji, dlatego warto być z nami. O szczegółach z pewnością będziemy informować droga mailową, więc jeśli chcesz dostać informację zostaw swój adres mailowy pod artykułem. Na ten rok zorganizujemy przynajmniej dwie takie konferencje z inteligencji finansowej. Następna będzie pewnie kilka miesięcy później.

Co nowego w nowym roku?

W nadchodzącym roku chcę nacisk położyć na bloga. Co prawda tego, na którym jesteś obecnie prowadzę od początku 2013 roku. Jednak nie jest on prowadzony tak jak bym tego chciał. Dlatego przyjmie on nowy charakter. W zasadzie już od pewnego czasu zaszły na nim pewne zmiany. Artykuły publikuje z większą częstotliwością i systematycznie. Dokładam starań aby były one jak najbardziej wartościowe.

Na najbliższe 365 dni planuje opublikować na blogu ponad 100 artykułów. Mam zamiar poruszyć nimi wiele ważnych tematów. Na pewno jednym z pierwszych będzie artykuł, w którym przedstawię sposoby na to aby zwiększyć swoje dochody. Bardzo często ludzie do mnie piszą z pytaniem „jak ja mam zacząć inwestować, albo oszczędzać skoro zarabiam 900zł i nic mi nie zostaje?” Uważam, że jest to bardzo ważny temat, dlatego zmierzę się z nim w pierwszej kolejności. Mam zamiar przedstawić praktyczne sposoby na to aby zwiększyć swoje miesięczne dochody. Ponadto opublikuje kolejne artykuły dotyczące blogowania. Kilka już opublikowałem w ostatnim czasie np. artykuły poruszające temat jak zarabiać na blogu. Temat blogowania, czy zarabiania na blogu jest mi bardzo bliski. Dlatego pojawia się kolejne artykuły poruszająca tą kwestuję. Chociaż sam mam w pewien sposób zarysowany plan na przyszłe artykuły, to jednak Twoja opinia jest dla mnie najważniejsza. Bloga tworze dla Ciebie, więc możesz mi napisać o czym chcesz abym napisał na blogu? Jakie tematy mam poruszyć?? Na jakie pytanie mam odpowiedzieć? Będę Ci bardzo wdzięczny za każdą sugestię. Napisz o tym najlepiej w komentarzu poniżej.

W roku 2014 na moim blogu przewidziałem też kilka nowości. Będzie to między innymi cykl podcastów. Na razie mam w planach stworzyć 12 podcastów, publikując je co miesiąc. Jednak może zwiększę ich ilość, będzie to z pewnością zależne od tego w jaki sposób je przyjmiecie. Jeśli spodobają się Wam i będą popularne to być może nagram ich więcej. Wszystko się okaże w praniu.

Jeśli mowa zaś o nowych rzeczach jakich wypróbuje w roku 2014 będzie to z pewnością mój debiut z inwestycjami w akcje na giełdzie. Debiut już jako tako miałem wiele lat temu. Byłem wtedy młody i głupi. To był czas kiedy jeszcze pracowałem na etacie. Założyłem konto maklerskie, które zdecydowanie mi się nie opłacało. Kupiłem akcje spółki nie mając pojęcia co to za spółka. Bardziej to przypominało grę w lotto niż inwestowanie na giełdzie. Kupiłem te akcje za kilkaset zł, za jakiś czas sprzedałem ze stratą, bo potrzebowałem pieniędzy. To była cała moja historia, taki można powiedzieć debiut, chociaż wstyd mi się do tego przyznać. Chyba jeszcze nikomu o tym nie mówiłem. Jednak do giełdy i akcji zawsze coś mnie ciągnęło. To takie zauroczenie, które nie mija jak wakacyjny romans, lecz ciągnie się, aż nie wejdzie się w to całym sobą. Dziś już ze znacznie większym doświadczeniem i wiedzą na temat finansów postanowiłem powrócić. Wiele się w ostatnim czasie nauczyłem na ten temat. Teraz postanowiłem swoją naukę przenieść na front praktyczny. Wybrałem już dom maklerski, który jest najbardziej optymalny dla mnie. Czekam na kuriera, bo konto zakładałem przez internet. Z dwóch powodów przez internet. Po pierwsze co się da, to załatwiam przez internet. Po drugie, mogłem założyć konto korzystając z linku partnerskiego. Ja nic nie tracę, a osoba, która mi to poleciła zawsze coś zyska. Od razu powiem, że moja inwestycja na giełdzie nie będzie jakaś zawrotna. Planuje w ciągu całego roku zainwestować 3-5 tyś zł. Na razie traktuje to jako naukę, więc będę inwestował jedynie nadwyżki finansowe. Na blogu za to będę dzielił się swoimi poczynaniami. Zacznę od artykułu na temat wyboru domu maklerskiego i dlaczego akurat ten wybrałem. Podobnie z moimi ruchami, będę opisywał w co i dlaczego inwestuje, oraz jaką przyjmuje strategię. Z całą pewnością pokaże tez swoje wyniki, nawet jak będą fatalne.

Nie samym biznesem żyje człowiek

W dość dużym skrócie opisałem przyszłe moje plany. Właściwie to są najbliższe plany, których realizacji mam zamiar podjąć się od samego początku. Dotyczą one przede wszystkim biznesu. Jednak nie tylko z tym mam związane plany. Chociaż w punktach przede wszystkim takie sobie wypisałem. Tak zupełnie prywatnie mam zamiar nauczyć się języka angielskiego komunikatywnie w stopniu dostatecznym. Tak bym rozumiał co do mnie mówią ludzie ze stanów w nagraniach video, albo na konferencjach. W tym roku też planuje wyprawę rowerową kilkunastodniową. Uwielbiam jeździć rowerem, to jest jedna z moich pasji. W planach docelowo mam wyprawę rowerem po europie. Jednak w tym roku będzie to wyprawa po Polsce. Najprawdopodobniej będzie to wyprawa po malowniczych terenach mazurskich. Jakby ktoś miał ochotę się przyłączyć, to zapraszam.

To tak z grubsza tyle. Już nie mogę się doczekać początku roku. Oczywiście nie czekam, aż się zacznie, bo nie byłbym sobą, gdybym już teraz nie zaczął. zyczenai noworoczneMijający rok był bardzo dobry. Poznałem wiele świetnych ludzi. Odwiedziłem wspaniałe miejsca. Robiłem fantastyczne rzeczy. Stworzyliśmy rewelacyjne projekty. Na pewno ten rok był bardzo udany i wiem też, że nadchodzący rok 2014 będzie jeszcze lepszy. A Ty masz już wyznaczone cele na nadchodzący rok? Jeśli tak to życzę Ci zrealizowania swoich założeń, aby nadchodzący rok był dla Ciebie wyjątkowo i byś przeżył go zgodnie ze swoimi potrzebami.

Chcesz zarabiać na gruntach? Zapisz się

Imie: email:

Post Plany na rok 2014 pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/plany-na-rok-2014/feed/ 8
Wytrwałość w dążeniu do celu /wytrwalosc-w-dazeniu-celu/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=wytrwalosc-w-dazeniu-celu /wytrwalosc-w-dazeniu-celu/#comments Sat, 23 Nov 2013 20:12:08 +0000 /?p=931 Podejmujemy się jakiegoś działania. Ciężko pracujemy dążąc do celu. Osiągamy już jakiś mały efekt, daleki jeszcze od końcowego wyniku, ale zmieniamy całą swoją koncepcję. Zaczynamy coś innego od nowa, bo stwierdzimy, że tu będzie lepiej. Często osoby w marketingu sieciowym tak robią. Podejmuje współpracę, bo widzi, że można tam zarobić niezłą sumę. Pracuje 2 lub 3 lata i zmienia firmę zaczynając od nowa. To niestety zdarza się wszędzie, nie tylko w marketingu sieciowym, czy we własnej działalności, ale również w pracy etatowej. Posłużę tu się przykładem właśnie z marketingu sieciowego, który jest mi w jakimś stopniu bliski. Załóżmy, że pewien mężczyzna podejmuje współpracę w firmie X. Tak konkretnie to podejmuje współpracę z liderami, którzy z tą firmą współpracują. Chce on z nimi działać, bo widzi, że mają oni świetne efekty. Zarabiają miesięcznie kwoty 6 cyfrowe. Ta osoba również chce taki poziom osiągnąć. Ma na cela zarabiać 100 tyś zł miesięcznie. Jest zdeterminowany i nie boi się wyzwań. Angażuje się całym sobą w pracę nad budowaniem sieci. Mijają dwa lata i mężczyzna osiągnął już jakiś poziom rozwoju. Daleki jest jeszcze do swojego punktu, który zakładał na początku, ale miesięcznie zarabia 5 tyś zł. Przyglądając się temu z boku widać, że rozwija się on prawidłowo. Konsekwentnie buduje sieć, zdobywa umiejętności i doświadczenie. Jedak po tych dwóch latach następuje zwrot akcji. Człowiek ten poznaję innych ludzi. Są oni liderami w innej firmie, ale również w marketingu sieciowym. Myśli sobie, żeby może tak zmienić firmę, bo tu będzie lepiej. Sugeruje się oczywiście dobrymi wynikami liderów, którzy tak de facto […]

Post Wytrwałość w dążeniu do celu pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Podejmujemy się jakiegoś działania. Ciężko pracujemy dążąc do celu. Osiągamy już jakiś mały efekt, daleki jeszcze od końcowego wyniku, ale zmieniamy całą swoją koncepcję. Zaczynamy coś innego od nowa, bo stwierdzimy, że tu będzie lepiej. Często osoby w marketingu sieciowym tak robią. Podejmuje współpracę, bo widzi, że można tam zarobić niezłą sumę. Pracuje 2 lub 3 lata i zmienia firmę zaczynając od nowa. To niestety zdarza się wszędzie, nie tylko w marketingu sieciowym, czy we własnej działalności, ale również w pracy etatowej.

Posłużę tu się przykładem właśnie z marketingu sieciowego, który jest mi w jakimś stopniu bliski. Załóżmy, że pewien mężczyzna podejmuje współpracę w firmie X. Tak konkretnie to podejmuje współpracę z liderami, którzy z tą firmą współpracują. Chce on z nimi działać, bo widzi, że mają oni świetne efekty. Zarabiają miesięcznie kwoty 6 cyfrowe. Ta osoba również chce taki poziom osiągnąć. Ma na cela zarabiać 100 tyś zł miesięcznie. Jest zdeterminowany i nie boi się wyzwań. Angażuje się całym sobą w pracę nad budowaniem sieci. Mijają dwa lata i mężczyzna osiągnął już jakiś poziom rozwoju. Daleki jest jeszcze do swojego punktu, który zakładał na początku, ale miesięcznie zarabia 5 tyś zł. Przyglądając się temu z boku widać, że rozwija się on prawidłowo. Konsekwentnie buduje sieć, zdobywa umiejętności i doświadczenie.

wytrwałość w dążeniu do celuJedak po tych dwóch latach następuje zwrot akcji. Człowiek ten poznaję innych ludzi. Są oni liderami w innej firmie, ale również w marketingu sieciowym. Myśli sobie, żeby może tak zmienić firmę, bo tu będzie lepiej. Sugeruje się oczywiście dobrymi wynikami liderów, którzy tak de facto mają wyniki podobne do poprzednich. Ale jednak myśli sobie, że w nowej firmie będzie dla niego lepiej, bo tam był inny produkt, czy jakieś inne zgrabne wytłumaczenie sobie znajduje.

Rzuca poprzedni projekt, przestaje kompletnie się w niego angażować. Rozpoczyna współprace od nowa, z równie ogromna determinacją i chęcią zrealizowania swojego celu. Ten natomiast zostaje bez zmian. Chcę on zarabiać 100 tyś zł na miesiąc. Ty razem, jako, że już ma doświadczenie osiąga efekty szybciej. Do pułapu zarobków miesięcznych dochodzi już po półtora rocznej pracy. Po dwóch latach zarabia już 8 tys. Jest nieźle, ale nadal jest daleki od osiągnięcia swojego wyznaczonego celu.

W tym właśnie czasie dostaje propozycję od innego lidera, z jeszcze innej firmy. Jest wniebowzięty bo facet zarabia ponad 100 tyś miesięcznie. Sobie myśli, to musi być to. Tutaj będę zarabiał 100 tyś tak jak ten facet. Znowu wykonuje kolejny zwrot o 180 stopni. Przestaje angażować się w poprzednie działania i zaczyna od nowa. Tym razem efekty przychodzą jeszcze szybciej bo po dwóch latach jego zarobki sięgają 10 tys zł.. W trzecim roku zarabia już 20 tyś zł. Następuje w tym momencie coś co wydarzyło się już wcześnie. Dostaje on kolejną super propozycję współpracy z inną firmą, od kolejnego lidera. Tym razem postępuje podobnie jak poprzednio.

Nie będę wypisywał dalej tej historii, bo z kontekstu można sobie dopowiedzieć jak to mniej więcej będzie wyglądało. Jednak zwróć uwagę na pewien fakt. Łącznie minęło 7 lat i w tym czasie facet zarabia 20 tyś zł. Jednak 2 razy porzucał wszystko zaczynając od nowa. Co prawda każdy kolejny początek wychodził mu lepiej, bo miał już większe umiejętności i doświadczenie. Nie zmienia to faktu, ze zaczynał od zera. Gdyby nie był jak ta chorągiewka na wietrze i wciąż nie zmieniał swojego kierunku, to po tych 7 latach byłby znacznie bliżej swojego celu. Zamiast jednak rozwijać dalej to co założył i co mu przynosiło efekty, to rozpoczynał wszystko od nowa.

Wiem co myślisz, że można wykonywać kilka rzeczy jednocześnie. Podejmować współpracę z kilkoma firmami w marketingu sieciowym, czy oprócz tego budować jakiś inny swój biznes. Tak zdecydowanie można to robić. Ja tak robię i cały czas powtarzam, ze dywersyfikacja dochodów jest super. W tym przypadku nie chodzi tu o ta kwestię. Specjalnie podałem taki czarno-biały przykład, aby lepiej to zobrazować i byś miał lepszy obraz na sytuację. Co ciekawe takie bywają nieraz identyczne sytuację, inaczej mogą wyglądać jeśli chodzi o kwoty, ale cała reszta wygląda tak samo.

Sam uczyłem się marketingu internetowego. Stawiałem pierwsze kroki próbując coś zarobić. W końcu jakieś efekty zaczęły przychodzić. W międzyczasie różne inne możliwości dostrzegałem. Nie raz nachodziły mnie myśli aby stworzyć coś innego. Jednak wtedy bym musiał zacząć wszystko od nowa i cała ta kilkuletnia praca by poszła na marne. Może gdybym zaczął od nowa robić coś innego, to pierwsze efekty bym miał szybciej, bo mam już pewne doświadczenie. Jednak start byłby i tak w puncie zero i od początku bym musiał wszystko tworzyć. Takie pomysły się pojawiały i będą się pojawiać. Jednak warto być wytrwałym i dążyć do zrealizowania założonego celu. Z każdym rokiem, z każdym miesiącem i z każdym dniem jestem coraz bliżej.

Jeśli podejmiesz się jakiegoś działania. Masz pomysł na siebie, lub na swój biznes. Masz wyznaczony cel i chcesz go w ten sposób osiągnąć. Po jakimś czasie widzisz, że jest to dobra droga, bo masz coraz lepsze efekty, rozwijasz się i odległość do celu jest coraz mniejsza. Bądź przekonany, że to jest dobra droga. Rób korekty, gdy to jest konieczne. Aktualizuj działania lub dostosuj się do zmian jakie w międzyczasie przyszły. Jednak nie zmieniaj swojego kursu o 180 stopni, bo zaczniesz wszystko od nowa. Bądź wytrwały w dążeniu do celu, bo to najszybsza droga do jego osiągnięcia.

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Wytrwałość w dążeniu do celu pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/wytrwalosc-w-dazeniu-celu/feed/ 0
Kij czy marchewka czyli jak się motywować /motywacja-pozytywna-czy-negatywna/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=motywacja-pozytywna-czy-negatywna /motywacja-pozytywna-czy-negatywna/#comments Thu, 21 Nov 2013 17:44:24 +0000 /?p=896 Zasada kija i marchewki jest powszechnie znana. Są tak naprawdę dwie rzeczy, które skłaniają nas do podjęcia działania. Są nimi strach np. przed utratą czegoś i możliwość zyskania czegoś. Teraz pytanie jak się motywować, za pomocą strachu, czy zysku? Jeszcze do niedawna sądziłem, że ten pierwszy bodziec jest zawsze lepszy. W pewnym sensie tak jest, bo strach przed rachunkami, każe nam zarabiać pieniądze. Jednak działa to tylko do pewnego momentu. Po przekroczeniu tego konkretnego momentu, ten bodziec już się nie sprawdza, może nawet zaszkodzić. Jak się motywować strachem?   Strach działa bez wątpienia rewelacyjnie jako stymulant do działania. Jest to zakorzenione gdzieś bardzo głęboko w nas. Pochodzi z początków istnienia człowieka, kiedy to pierwotny człowiek musiał walczyć o przetrwanie. Zdobywał pożywienie polując na zwierzęta, budował schronienia, uciekał przed zagrożeniami. Cała egzystencja miała jedno najważniejsze zadanie – przetrwanie. Dziś to tkwi w naszej naturze. Dlatego też w mediach przekazywane są złe informacje, o napadach, katastrofach, morderstwach, gwałtach, pedofilach, ogólnie o zagrożeniach. Natura ludzka jest tak skonstruowana, że chce poznać wcześniej zagrożenia jakie mogą ją spotkać. Bodziec ten daje świetną motywację do działania. Robimy coś, bo boimy się utraty. Idziemy do szkoły, a później na studia, bo nie chcemy być niewykształceni, boimy się, że bez tego papierka będziemy mieli gorzej w życiu. To oczywiście nie ma pokrycia w rzeczywistości, ale właśnie z tego powodu większość ludzi idzie na studia. Ludzie rezygnują ze swoich marzeń, na rzecz chodzenia przez całe życie na etat aby zarabiać pieniądze i zapłacić rachunki. Nienawidzą swojej roboty, ale mają silną motywację, jak nie […]

Post Kij czy marchewka czyli jak się motywować pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Zasada kija i marchewki jest powszechnie znana. Są tak naprawdę dwie rzeczy, które skłaniają nas do podjęcia działania. Są nimi strach np. przed utratą czegoś i możliwość zyskania czegoś. Teraz pytanie jak się motywować, za pomocą strachu, czy zysku? Jeszcze do niedawna sądziłem, że ten pierwszy bodziec jest zawsze lepszy. W pewnym sensie tak jest, bo strach przed rachunkami, każe nam zarabiać pieniądze. Jednak działa to tylko do pewnego momentu. Po przekroczeniu tego konkretnego momentu, ten bodziec już się nie sprawdza, może nawet zaszkodzić.

Jak się motywować strachem?

 

Strach działa bez wątpienia rewelacyjnie jako stymulant do działania. Jest to zakorzenione gdzieś bardzo głęboko w nas. Pochodzi z początków istnienia człowieka, kiedy to pierwotny człowiek musiał walczyć o przetrwanie. Zdobywał pożywienie polując na zwierzęta, budował schronienia, uciekał przed zagrożeniami. Cała egzystencja miała jedno najważniejsze zadanie – przetrwanie. Dziś to tkwi w naszej naturze. Dlatego też w mediach przekazywane są złe informacje, o napadach, katastrofach, morderstwach, gwałtach, pedofilach, ogólnie o zagrożeniach. Natura ludzka jest tak skonstruowana, że chce poznać wcześniej zagrożenia jakie mogą ją spotkać.

Bodziec ten daje świetną motywację do działania. Robimy coś, bo boimy się utraty. Idziemy do szkoły, a później na studia, bo nie chcemy być niewykształceni, boimy się, że bez tego papierka będziemy mieli gorzej w życiu. To oczywiście nie ma pokrycia w rzeczywistości, ale właśnie z tego powodu większość ludzi idzie na studia. Ludzie rezygnują ze swoich marzeń, na rzecz chodzenia przez całe życie na etat aby zarabiać pieniądze i zapłacić rachunki. Nienawidzą swojej roboty, ale mają silną motywację, jak nie zapłacą kolejnych rat, to stracą pożyczony dom, telewizor i samochód.

Nie działa to tylko w tych przypadkach. Niektórzy z nas wyznaczają sobie cele i dążą do nich. Zakładamy firmy, realizujemy projekty, inwestujemy. Chcemy coś w życiu osiągnąć. Do tego również potrzebna jest motywacja. Jednym z podstawowych celów są pieniądze. Chcemy być bogaci, zarabiać np. 200 tyś zł rocznie i mieć zgromadzonego kapitału opiewającego na sumę na miliona zł. To jest jak najbardziej słuszny cel. Aby go osiągnąć tworzymy plan realizacji. Zakładamy firmę lub spółkę i dążymy do celu. Teraz pytanie, co jest tym motorem napędowym, co motywuje Ciebie do realizacji celu? Bardzo często w takim przypadku będzie to strach przed biedą, przed brakiem pieniędzy. „Chcę być bogaty, ponieważ nie chce być biedny”. Wiem, że to jest jeden z głównych bodźców, wiem, bo sam się do niedawna kierowałem nim.

Na początku będziesz mocno zmotywowany, wręcz zdeterminowany do działania. Nie będzie dla Ciebie rzeczy niemożliwych, konsekwentnie będziesz realizować swój plan. Efekty się pojawią, bo motywacja oparta na strachu jest silna. Twoja firma stanie się rentowna. Ty wyjdziesz z długów, i będziesz mógł spokojnie opłacać rachunki z zysków. Nawet będziesz mieć całkiem komfortowe życie, bo przychody staną się regularne. W tym momencie coś się wydarzy, coś co mocno wpłynie na jakość Twojego życia. Z jakiś nieznanych powodów wszystko się załamie. Twoje zarobki będą się zmieszać, klienci będą odchodzić, standard Twojego życia będzie się pogarszać, znowu wpadniesz w długi. Sfrustrowany nie będziesz wiedzieć gdzie popełniłeś błąd. Będziesz się zastanawiać, dlaczego tak się stało, czy to przez rynek, znowu jakiś kryzys, czy może się po prostu nadaje. Przyczyną tego wszystkiego jest to samo, co dało Ci motywację aby to wszystko stworzyć. W pewnym momencie, gdy poczujesz się już bezpiecznie, ten bodziec przestaje mieć na Ciebie wpływ. Strach już nie spełnia swojej roli w motywacji i jeżeli nie sformułujesz w sobie inaczej celu , to stracisz ten zapał, który towarzyszył na początku. Cel może być ten sam, bo pewnie jeszcze go nie osiągnąłeś, nie masz miliona zł. Za to inna musi być odpowiedź pytanie „po co?”. Dlaczego chcesz to osiągnąć? Bez tego możesz wrócić do punktu wyjścia. jak się motywowaćDopiero gdy stracisz, będziesz miej zarabiał, to odnajdziesz na nowo motywację. Czasami może to nastąpić dopiero w chwili gdy sięgnie się dna. Wtedy można się odbić i z powrotem dotrzeć do miejsca komfortu. To jest efekt jojo, powodowany tym, że motywacją rządzi strach.

Jak się motywować nagrodą?

Na dłuższy okres takie działanie się nie sprawdza. Można w początkowej fazie opierać się o taki schemat, ale żeby w pewnym momencie nie zacząć się cofać, to należy mieć przygotowaną pozytywną odpowiedź na pytanie po co? Dlaczego chcesz osiągnąć ten cel? Po co chcesz zarabiać 200 tyś rocznie i mieć milion złotych zgromadzonego kapitału? Teraz odpowiedź musi być pozytywnie sformułowana. Bo chce aby moja rodzina, była zabezpieczona. Chce mieszkać w bezpiecznym domu, posyłać dzieci do dobrej szkoły. Chce mieć czas dla rodziny, aby spędzać go jak najwięcej z żoną i dziećmi. Chcę wyjechać gdzieś, gdy tylko mam na to ochotę. Chce mieć właśnie taki standard życia.

Odnajdź w sobie prawdziwą potrzebę, która będzie odpowiedzią na pytanie po co? Niech ta potrzeba będzie nagrodą za osiągnięcie celu. Wtedy nie stracisz motywacji w chwili gdy osiągniesz już pewien poziom. Nie stracisz zapału, gdy będziesz na półmetku do zrealizowania swojego celu. Na początku można korzystać z metody kija, ale najlepiej gdy korzysta się od razu z kija i marchewki. W pewnym momencie strach przestaje działać, a inicjatywę przejmuje wizja zysku. Wykonujesz dalej swoja pracę, dążysz do zrealizowania swoich założeń, bo chcesz coś zyskać. W taki sposób unikniesz zagrożenia jakim jest efekt jojo, nie staniesz w miejscu, nie zaczniesz się cofać.

Czasami warto się na chwile zatrzymać. Dążysz do jakiegoś wyznaczonego przez siebie celu. Sprawdź jaki jest prawdziwy powód, dla którego chcesz ten cel osiągnąć. Sprawdź jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie po co? Sam złapałem się na tym, że stanąłem w miejscu. Było mi całkiem dobrze. Zarabiałem wystarczająco na to aby się utrzymać, aby zapłacić rachunki i spełnić niektóre potrzeby. Jednak mój rozwój się zatrzymał, zyski stanęły w miejscu, a co najważniejsze moja motywacja zmalała. Spowodowane było to tym, że bodźcem jaki mnie napędzał był strach. W pewnym momencie stracił on swoją moc twórczą. Miałem to szczęście, że szybko znalazłem przyczynę. Usiadłem na nowo nad swoimi celami i zadałem sobie pytanie po co teraz chce je osiągnąć. Tym razem odnalazłem w sobie odpowiedź, która ma pozytywny rozdźwięk. Wiem jakie to jest ważne, bo bez tego prawdopodobnie bym zaczął się cofać do momentu aż z powrotem strach by mógł wpływać na moją motywację. Szkoda jednak marnować czas na takie zachwiania, lepiej gdy od razu będziesz wiedzieć jak się motywować, aby nie stracić zapału.

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Kij czy marchewka czyli jak się motywować pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/motywacja-pozytywna-czy-negatywna/feed/ 3
Nie wiem jeszcze wystarczająco dużo /nie-wiem-jeszcze-wystarczajaco-duzo/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=nie-wiem-jeszcze-wystarczajaco-duzo /nie-wiem-jeszcze-wystarczajaco-duzo/#comments Tue, 15 Oct 2013 12:54:46 +0000 /?p=808 Nie mam jeszcze wystarczającej wiedzy aby zacząć… Właśnie z takim stwierdzeniem boryka się wiele osób. Niestety jest to na tyle silne, że powstrzymuje przed wykonaniem działania. Nie da się ogarnąć całej wiedzy z poszczególnej dziedziny z dwóch przyczyn: tych informacji jest za dużo, z każdą chwilą tych informacji ciągle przybywa. Dlatego przez takie podejście można wpaść w błędne koło i mieć spory problem z ruszeniem na przód. Naturalnie wiedza jest potrzebna. Zajmując się jakąś branżą należy ją zdobywać. Ponadto nieustannie powinno się ją aktualizować, bo żyjemy w takich czasach gdzie zmiany następują w błyskawicznym tempie. Z resztą uczenie się nowych rzeczy jest fascynujące. W ten sposób nasz umysł pozostaje wiecznie młody, jeśli tylko nie przestaniemy wchłaniać nowej wiedzy. Przed kilkoma laty, gdy dopiero stawiałem pierwsze kroki w marketingu internetowym, moja wiedza w tym obszarze była niemal równa zeru. Dlatego każdego dnia uczyłem się masę nowych rzeczy. Wyszukiwałem i wchłaniałem tą wiedzę jak gąbka z ogromnym entuzjazmem. Ale również od samego początku stosowałem nabytą wiedzę w praktyce. Nie czekałem, aż będę wiedział wystarczająco dużo tylko działałem od pierwszej chwili. Być może wpływ na moją determinację miała świadomość, że nie ma wyjścia i trzeba działać aby mieć efekty. Nie ma innego wyjścia, bo saldo na koncie wskazywało 0zł, a rachunki trzeba było opłacić. Tak na prawdę to nie zaczynałem od 0, lecz od sporego minusa, bo niestety nie uniknąłem wcześniej wpadnięcia w długi. Nóż na gardle, który coraz mocniej mnie dociskał sprawił, że moja determinacja była ogromna i nie czekałem aż nauczę się wszystkiego, lecz od samego […]

Post Nie wiem jeszcze wystarczająco dużo pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Nie mam jeszcze wystarczającej wiedzy aby zacząć Właśnie z takim stwierdzeniem boryka się wiele osób. Niestety jest to na tyle silne, że powstrzymuje przed wykonaniem działania. Nie da się ogarnąć całej wiedzy z poszczególnej dziedziny z dwóch przyczyn: tych informacji jest za dużo, z każdą chwilą tych informacji ciągle przybywa. Dlatego przez takie podejście można wpaść w błędne koło i mieć spory problem z ruszeniem na przód.

Naturalnie wiedza jest potrzebna. Zajmując się jakąś branżą należy ją zdobywać. Ponadto nieustannie powinno się ją aktualizować, bo żyjemy w takich czasach gdzie zmiany następują w błyskawicznym tempie. Z resztą uczenie się nowych rzeczy jest fascynujące. W ten sposób nasz umysł pozostaje wiecznie młody, jeśli tylko nie przestaniemy wchłaniać nowej wiedzy.

Przed kilkoma laty, gdy dopiero stawiałem pierwsze kroki w marketingu internetowym, moja wiedza w tym obszarze była niemal równa zeru. Dlatego każdego dnia uczyłem się masę nowych rzeczy. Wyszukiwałem i wchłaniałem tą wiedzę jak gąbka z ogromnym entuzjazmem. Ale również od samego początku stosowałem nabytą wiedzę w praktyce. Nie czekałem, aż będę wiedział wystarczająco dużo tylko działałem od pierwszej chwili.

Być może wpływ na moją determinację miała świadomość, że nie ma wyjścia i trzeba działać aby mieć efekty. Nie ma innego wyjścia, bo saldo na koncie wskazywało 0zł, a rachunki trzeba było opłacić. Tak na prawdę to nie zaczynałem od 0, lecz od sporego minusa, bo niestety nie uniknąłem wcześniej wpadnięcia w długi. Nóż na gardle, który coraz mocniej mnie dociskał sprawił, że moja determinacja była ogromna i nie czekałem aż nauczę się wszystkiego, lecz od samego początku zakasałem rękawy i wziąłem się ostro do pracy.

Nigdy nie będziesz odpowiednio przygotowany aby zacząć, dlatego najlepiej zacznij od razu. Chcemy być perfekcyjni i boimy się porażki, oraz upokorzenia. Boimy się tego, ze coś nie wyjdzie, dlatego staramy się przygotować jak najlepiej. Przygotowujemy się, trenujemy, zdobywamy coraz więcej wiedzy i okazuje się, że im dalej w las tym więcej drzew. Poszerzając swoją wiedzę zaczynasz dostrzegać jak mało jeszcze wiesz, jak wiele informacji jeszcze masz do zdobycia, jak wiele jeszcze musisz poprawić.

To jest bardzo złudne, bo postępując w ten sposób nigdy nie ruszysz z miejsca. Pozostaniesz cały czas w blokach startowych podczas gdy inni już dawno wystartowali i biegną do mety po swój sukces. Nie bój się wystartować, wykonaj pierwszy krok, później następny i następny. W między czasie ucz się jak iść dalej do przodu, jak pokonać kolejną przeszkodę jaka pojawi Ci się na drodze i ją pokonaj. Przeszkody z pewnością się pojawią, ale żadna nie jest na tyle duża, abyś nie mógł sobie z nią poradzić. Jesteś większy od każdej przeszkody, od każdego problemu jaki pojawi Ci się na drodze.

Tak naprawdę przeszkody są potrzebne. Dobrze czytasz, przeszkody są potrzebne, bo dzięki nim rozwijasz siebie i swój biznes. Dlatego gdy się one pojawią nie traktuj ich jak coś najgorszego, co mogło Ci się przytrafić. Podejdź do tego, jak do szansy, na to by zdobyć odpowiednią wiedzę, oraz doświadczenie i rozwinąć się, zrobić to lepiej. To dzięki pojawiającym się problemom świat cały czas idzie do przodu. Bo jeśli pojawi się jakiś problem, to znajdzie się człowiek, który się nie zniechęci lecz poszuka rozwiązania i je wróży.

Pamiętaj: nigdy nie będziesz odpowiednio przygotowany. Dlatego jeśli masz coś zrobić, to zacznij już teraz i nie czekaj na to, aż będziesz wiedzieć wystarczająco dużo, bo tak się nigdy nie stanie. Najwięcej wiedzy, oraz tą najbardziej pożyteczną zdobywamy podczas działania. Nazywa się ona doświadczeniem, czyli wiedzą uzyskaną poprzez zaangażowanie.

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Nie wiem jeszcze wystarczająco dużo pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/nie-wiem-jeszcze-wystarczajaco-duzo/feed/ 4
System edukacji jest przestarzały /system-edukacji-jest-przestarzaly/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=system-edukacji-jest-przestarzaly /system-edukacji-jest-przestarzaly/#comments Sat, 07 Sep 2013 17:29:04 +0000 /?p=784 System edukacji jest przestarzały, nie zapewnia tego o czym mówi. Uczelnie zachęcają młodych ludzi tym, że po skończeniu ich studiów będą mieli lepszy start i pracę. Po cyklu nauczania, gdy absolwenci wychodzą na rynek pracy okazuje się, że coś nie działa tak jak mówiono. Wszyscy są niezadowoleni, młodzi ludzie, bo nie mają pracy, pracodawcy, bo dostają nieprzygotowanego pracownika i rodzice, bo to oni wysłali swe pociechy na studia mówiąc im, że tak powinno się robić. Marcin GurtowskiE-mail | Facebook | Google+ | Więcej postów (88)

Post System edukacji jest przestarzały pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

System edukacji jest przestarzały, nie zapewnia tego o czym mówi. Uczelnie zachęcają młodych ludzi tym, że po skończeniu ich studiów będą mieli lepszy start i pracę. Po cyklu nauczania, gdy absolwenci wychodzą na rynek pracy okazuje się, że coś nie działa tak jak mówiono. Wszyscy są niezadowoleni, młodzi ludzie, bo nie mają pracy, pracodawcy, bo dostają nieprzygotowanego pracownika i rodzice, bo to oni wysłali swe pociechy na studia mówiąc im, że tak powinno się robić.

Post System edukacji jest przestarzały pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/system-edukacji-jest-przestarzaly/feed/ 4
Nie mam czasu /nie-mam-czasu/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=nie-mam-czasu /nie-mam-czasu/#comments Mon, 05 Aug 2013 17:07:20 +0000 /?p=586 Dlaczego większość ludzi nie ma czasu? Może dlatego, że dla niektórych ten czas leci szybciej, lub dla innych wolniej. Inną przyczyną może być to, ze doba niektórym ludziom została skrócona o kilka, czy kilkanaście godzin. Oczywiście to jest nie prawda, bo prawdziwa przyczyna braku czasu, jest jego złe zarządzanie. Pytanie brzmi czy poświęcasz czas na rzeczy najważniejsze, czy może trwonisz go bezpowrotnie na rzeczy zupełnie nieistotne?   Wpisz swój email aby dostać więcej informacji Imie: email: Marcin GurtowskiE-mail | Facebook | Google+ | Więcej postów (88)

Post Nie mam czasu pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

Dlaczego większość ludzi nie ma czasu? Może dlatego, że dla niektórych ten czas leci szybciej, lub dla innych wolniej. Inną przyczyną może być to, ze doba niektórym ludziom została skrócona o kilka, czy kilkanaście godzin. Oczywiście to jest nie prawda, bo prawdziwa przyczyna braku czasu, jest jego złe zarządzanie. Pytanie brzmi czy poświęcasz czas na rzeczy najważniejsze, czy może trwonisz go bezpowrotnie na rzeczy zupełnie nieistotne?

Click here to view the embedded video.

 

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Nie mam czasu pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/nie-mam-czasu/feed/ 0
Mrzonki, a marzenia /mrzonki-a-marzenia/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=mrzonki-a-marzenia /mrzonki-a-marzenia/#comments Thu, 25 Jul 2013 10:09:55 +0000 /?p=573 W życiu podążamy z marzeniami lub mrzonkami. Te drugie są niewiele warte, bo nic nie wnoszą do naszego życia. Towarzyszą nam ale tak naprawdę ich nie realizujemy tylko robimy dalej swoje. Są tez marzenia, są one prawdziwe wtedy, gdy czuje się palącą potrzebę ich realizacji. Nie dają one usiedzieć bezczynnie w miejscu, lecz sprawiają, że działamy wykonując prace do ich realizacji. A ty co wolisz mieć mrzonki, czy marzenia? Wpisz swój email aby dostać więcej informacji Imie: email: Marcin GurtowskiE-mail | Facebook | Google+ | Więcej postów (88)

Post Mrzonki, a marzenia pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>

W życiu podążamy z marzeniami lub mrzonkami. Te drugie są niewiele warte, bo nic nie wnoszą do naszego życia. Towarzyszą nam ale tak naprawdę ich nie realizujemy tylko robimy dalej swoje. Są tez marzenia, są one prawdziwe wtedy, gdy czuje się palącą potrzebę ich realizacji. Nie dają one usiedzieć bezczynnie w miejscu, lecz sprawiają, że działamy wykonując prace do ich realizacji.

A ty co wolisz mieć mrzonki, czy marzenia?

Click here to view the embedded video.

Wpisz swój email aby dostać więcej informacji

Imie: email:

Post Mrzonki, a marzenia pojawił się poraz pierwszy w ExpertPartner.

]]>
/mrzonki-a-marzenia/feed/ 2