1 września 2013

Kim jest Marcin Gurtowski

Nazywam się Marcin Gurtowski. Od urodzenia mieszkam w Toruniu. Marcin GurtowskiKonkretnie urodziłem się 22 lipca 1985 roku. Wiem, że kiedyś w ten dzień było obchodzone święto komunistyczne, mianowicie Narodowe Święto Odrodzenia Polski. Było to niegdyś najważniejsze polskie święto państwowe, dlatego też na ten dzień wyznaczano ważne rocznice i wydarzenia takie jak: otwarcie Pałacu Nauki i Kultury w Warszawie, czy Trasę Łazienkowską, a nawet zaczęto produkować kultowego dziś Fiata 126p. Także w ten piękny dzień jakim jest 22 lipca przyszedłem na świat.

Moje życie przebiegało w sposób, który można określić jako przeciętny. Skończyłem technikum samochodowe, poszedłem do pracy, a rok później postanowiłem pójść zaocznie na studia inżynieryjnie. Jednak cały czas coś mi nie pasowało, w pierwszej pracy wytrzymałem 2 tygodnie, z czego półtora tygodnia byłem na L4, bo niestety był tygodniowy okres wypowiedzenia liczony od początku tygodnia. Próbowałem sił w różnych zawodach, jednak w żadnym nie wytrzymałem dłużej niż rok. Studia, na które poszedłem też okazały się, że nie są tym czym chcę się zajmować i po kilku miesiącach zrezygnowałem.

Dosyć długo nie wiedziałem tak naprawdę czego chcę, stąd te ciągłe zmiany. Rekordowo krótki czas jaki wytrzymałem w jednej pracy to było około 4 godzin. Nie jestem dobrym pracownikiem, wiele rzeczy mi nie pasowało, chociażby to, że mam słuchać swojego przełożonego i wykonywać jego polecenia. Nie podobał mi się też bezsens wykonywanych przeze mnie prac gdzie ciągle robię to samo i jestem w tym samym miejscu. Perspektywa też nie była zachęcająca, bo pracowałem z osobami, którzy byli tam od 10 lat i znajdowali się w podobnym miejscu co ja.

W pewnym momencie trafiłem do telemarketingu. Moja praca polegała na tym aby dzwonić do ludzi i zapraszać ich na prezentację hotelową. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że rozmowy telefoniczne sprawiały mi trudność. Kiedyś jak miałem zadzwonić gdzieś w jakiejś sprawie to czasami przygotowywałem się do rozmowy pół godziny, lub dłużej, a słuchawka telefonu ważyła dla mnie tonę. Cieszę się jednak, że trafiłem właśnie do telemarketingu, bo w ten sposób stawiłem czoła swojej słabości i pokonałemMarcin Gurtowski ten lęk. Ponadto bardzo wiele się nauczyłem począwszy od wytrwałości, dowiedziałem się, że wszystko jest statystyką, że trzeba wykonać 100 telefonów aby zaprosić 10 czy 20 osób. Nauczyłem się kontaktu z ludźmi, nawiązywać relacje, prowadzić rozmowy handlowe, obserwować reakcję i zachowanie. Oprócz tego organizowane były dla nas różne szkolenia, z których bardzo wiele wyniosłem. Chociaż czasem na tych szkoleniach czułem się, że jestem jedyną zainteresowaną osobą, bo reszta miała to w głębokim poważaniu i zamiast wynieść coś z tych szkoleń to wnosili np alkohol i upijali się w trakcie. To były wartościowe szkolenia, ale gdy coś dostaje się za darmo, to się tego zazwyczaj nie docenia, a to był doskonały tego przykład.

Praca na słuchawkach była dla mnie ostatnią pracą etatową. Po tym zająłem się sprzedażą bezpośrednią i akwizycją OFE i innych produktów finansowych jak ubezpieczenia, czy plany inwestycyjne. Na początku szło mi tragicznie, bardzo stresowałem się przed spotkaniem i rozmową w cztery oczy z inną osobą, a jeszcze do tego miałem tej osobie coś sprzedać… Wtedy toczyłem ciężką walkę z samym sobą, którą z początku przegrywałem. Jednak nie poddałem się i w końcu zaczęło to wszystko się zazębiać i przynosić efekty, a co najważniejsze ja przestałem czuć ten strach przed spotkaniami i zacząłem czerpać z tego radość. W pewnym momencie poznałem również marketing sieciowy i zacząłem współpracować z pewną firmą właśnie w MLM.

Oczywiście nie wszystko szło perfekcyjnie, wiele po drodze się wydarzyło, a ja popełniłem wiele błędów. W rezultacie zamiast gromadzić coraz więcej majątku kumulowałem coraz większe długi. Byłem zmuszony podjąć radykalne kroki. Razem z Marcinem Oniszczukiem, z którym już od jakiegoś czasu współpracowałem postanowiliśmy rozpocząć swoje działanie w internecie. Zaczęliśmy budować listę mailingową, Marcin stworzył e-booka, ja stworzyłem stronę z ofertą. Trzeba było pod to jeszcze płatności, ale żeby to zrobić musieliśmy wpłacić do konta Dotpay 10zł, których wtedy nie mieliśmy. Za pożyczone 10zł mogliśmy uruchomić pierwszą sprzedaż. Była godzina 2 w nocy, kiedy skończyłem robić stronę i umieściłem na serwerze. W tym momencie wysłaliśmy wiadomość do naszych listy kierujące na stronę z ofertą. To był sam początek grudnia i pamiętam jak rano wstałem, wszystko było zasypane śniegiem, tak że ciężko było się gdziekolwiek ruszyć z domu tego dnia. Jednak okazało się, że kilkadziesiąt sztuk tego e-booka sprzedaliśmy. Nie była to może zawrotna suma, ale dla nas to był sygnał, że jesteśmy we właściwym miejscu.

Wtedy zaczęła się ciężka praca aby nauczyć się wszystkiego, Marcin Gurtowskibo dla mnie rynek internetowy był zupełną nowością. Dziś jestem autorem kilku kursów i szkoleń. Prowadzę również szkolenia stacjonarne i wraz z Marcinem Oniszczukiem i Mikołajem Grześlewiczem stworzyliśmy Top Benefit. Jest to narzędzie, które rewolucjonizuje polski rynek internetowy. Oprócz tego zajmuje się inwestycjami w nieruchomości, a dokładnie grunty rolne, bo one dają największy potencjał zarobkowy.

Wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną i bardzo wiele muszę się jeszcze nauczyć. Jednak teraz wiem, że jestem w odpowiednim miejscu, lubię to co robię. Z przyjemnością opowiadam o mojej pracy, ponieważ ta praca jest dla mnie przyjemna. Mam wyznaczone cele, do których dążę każdego dnia robiąc kolejny krok w ich realizacji.

Pozdrawiam Cię i do zobaczenia na szczycie.

Marcin Gurtowski

 

 

Facebook Comments

6 przemyśleń nt. „Kim jest Marcin Gurtowski

  • Marcin, świetną drogę przeszedłeś i zdobyłeś to, co dzisiaj masz ciężką pracą i wyrzeczeniami. Wielu ludziom wydaje się, że wystarczy założyć jakąś tam stronę internetową, założyć ręce a fortuna sama będzie spływać jak manna z nieba 🙂 Praca, wytrwałość, poświęcenie. To droga do sukcesu, którą Ty kiedyś podjąłeś i to jest to! Pozdrawiam, jestem stałym bywalcem na Twoich stronach 🙂

    • Dziękuje Krzysztofie. To prawda. Najpierw jest podjęcie decyzji, a następnie działanie. Najczęściej te dwa punktu u ludzi dzieli przepaść. W moim przypadku te dwa punku są w jednym miejscu. Jak podejmę decyzję to działam bezzwłocznie. Po drugie wytrwałość i konsekwencja w działaniu. Często się nie chce, często działanie nie jest „sexy”, bo wykonuje się żmudne i trudne czynności. Nie są one często widoczne dla innych, nie ma podziwu ze strony innych ludzi, ale trzeba to wykonać, aby osiągnąć efekt.

      Sportowiec musi poświęcić wiele miesięcy na trening, wiele wyrzeczeń żywieniowych i dyscyplina, aby pewnego pięknego dnia odnieść sukces. Tylko ta końcowa próba jest widziana przez innych i doceniana, wcześniejszej pracy prawie nikt nie widzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Chcesz zacząć zarabiać w domu przez internet?

Poznaj 5 prostych kroków do zarabiania w domu przez internet.

pobierz teraz

Pobierz Bezpłatnie!